No faktycznie
A tak w ogóle to właśnie wróciłam z Rumunii, z gór Apuszeni, wracałam przez Tokaj, w którym spędziłam miłe 1,5 dnia włażąc m.in. pieszo na Tokajską Górę.
Tylko od nas ze Śląska to niestety daleko.
Wracałam potem około 16 godz. pociągiem przez Koszyce, Żylinę i Zwardoń.
Z Bieszczadów faktycznie - można tam dojechać samochodem w około 4 godz.
W pensjonacie gdzie spaliśmy prowadzący znali tylko węgierski, ale mimo tego dogadaliśmy się.
Jak opracuję zdjęcia - to pokażę.
Pozdrowienia
BAsia



Odpowiedz z cytatem