Mnie kiedyś straszyło w Zagórzu pod ruinami klasztoru. Po spędzeniu tygodnia w bazie na Łopience , czas powrotu do domu, pociąg mielismy jakis wczesno poranny, dokładnie nie pamietam (bylo to chyba jakies 13 latek do tyłu). Poszliśmy pod klasztor, ognisko , kolacja takie tam, ognisko mielismy rozpalone jakos przed wejściem do klasztoru. gdy juz było ciemno kolega z lewej strony klasztoru słyszał odgłosy łańcuchów ale nikt mu nie wierzy, w końcu wszyscy już zasnęli a ja pilnowałem ogniska co by nie przygasło, i wtedy się zaczęło, najpierw jakies dziwne odgłosy, a potem ujadanie psa z prawej strony tam był taki murek i ten pies zaczął się zbliżac czekałem kiedy go przeskoczy, autentycznie miałem wrażenie że pies biegnie w naszą stronę (po szczakaniu słychac że to był duży pies), gdy obudziłem wszystkich, pies ucichł w momencie , oczywiście nikt mi nie wierzył a ja wiem co słyszałem. I nie było żadnych grzybków. W nocy jest to naprawdę ciekawe miejsce, polecam , może ktoś usłyszy też tego psiaka.


Odpowiedz z cytatem
