Można wyśmiewać takie historie. Można je brać za prawdziwe..
Nie ma jakichś szczególnych przesłanek aby wierzyć w istnienie "duchów", ale nie ma też twardych dowodów zaprzeczających istnienie takowych...
Przykład z fizyką kwantową jest w tym momencie fenomenalny. No jak może istnieć coś czego nie można wziąć do łapki zmierzyć zbadać itp itd a co najważniejsze zobaczyć!
Taaaaa?
A w bakterie wierzymy czy nie? :P Przecież ich nie widać i zmierzyć jedną perfidną sztukę też ciężko- bynajmniej mnie mikrometrem się nigdy nie udało
Dawno byłem już na forum. W ogóle gdzieś dawno byłem w Bieszczadach moich ukochanych. Na poczcie tylko powiadomienia dostaje o wątkach i akurat ten wpadł mi w oko...
Armia widmo...
Nie chce pisać całego wywodu co o tym myślę, ale KK dopuszcza istnienie bytów niematerialnych, ot chociażby dusza którą każdy ponoć posiada... Baaaaaa żeby tego było mało są w KK egzorcyści- co też jest dowodem na istnienie czegoś więcej niz tego co My żywi widzimy i dotykamy...
Obok żywych zawsze przez całą historię ludzkości istniał świat umarłych...
Pamiętacie może o armiach siromachów/upiorów (nie wiem czy czegoś nie pomyliłem bo siromachy to wilki tak po wschodniemu) przemierzających bezkresne stepy Ukrainy, o których pisał Sieniewicz?Tak, tak ja wiem, że to tylko fikcja literacka, ale...
...ale zawsze jest to "ale". Ten motyw jest już dosyć stary, nie jest wymysłem naszych czasów, a tym bardziej jakiegoś portalu internetowego...
Z doświadczeń własnych: czyli "okiem kopidołka". Gdzieś w drugiej połowie lat 90tych(po tym jak zbudowałem swój pierwszy wykrywacz metali) znalazłem dosłownie na ściółce leśnej niedaleko miejscowości Łabunie niemiecki hełm. Był bardzo dobrze zachowany- miał nawet zmurszałe elementy skórzane. Miał resztki kalkomanii w postaci flagi weimarskiej, farby miał na sobie całkiem dużo... Wziąłem go sobie do domu. Poleżał parę lat w piwnicy przeżył przeprowadzkę i sobie o nim przypomniałem...
Mogłem sobie o nim nie przypominać akurt wtey bo on bardziej na tym ucierpiał. Postanowiłem go odnowić- oczywiście poczyniłem więcej szkód niż dobrego - ale jestem bogatszy w doświadczenia.
"Odnowiony" został postawiony na półce w pokoju...
Bardzo ładny egzemplarz, niezniszczony (był przed "odnawianiem") bardzo kompletny (też przed niż po mich zabiegach).
Miał tylko jeden mały defekcik... Normalnie "tycityci". Tak o średnicy około 8mm... Miał mianowicie po prawej stronie w częsci potylicznej tuz za uchem dziurę po kuli, a na lewej części czołowej miał dużą skorodowaną plamę. Znak niechybny że właściciel w nim zginąć musiał
Zawsze się zastanawiałem sądząc po otworze i miejscu czy dostał od swoich czy od polaków... Faktem jednak jest, że zginał ktoś w nim.
Obserwacje własne jakie poczyniłem były takie że niemalże wszyscy wchodzący do mojego pokoju zawsze ale to zawsze zauważali w pierwszej kolejności ten hełm... Miałem cały pokój (nawet sufit) obwieszony różnymi rzeczami i zawsze wszyscy zauważali hełm który stał w głębi pokoju po prawej stronie pomiędzy innymi rzeczami. Zrobiłem eksperyment i przekładałem ten hełm w inne miejsca i ciągle to on przykuwał wzrok...
Później parę osób mi powiedziało (osoby płci żeńskiej), że ten element mojego pokoju jest jakiś dziwny i cały pokój wydaje się "jakiś taki ciemny i ponury". Na pytanie co powoduje ten dziwny stan (którego ja nie dostrzegałem) odpowiedz była jedna- hełm... Nic w pokoju nie zmieniałem tylko chowałem za inne przedmioty ten hełm i ciągle było to samo...
Jeszcze później pewna osoba powiedział mi, że jakieś takie dziwne ma uczucie- tak jakby z pod tego hełmu coś zawsze patrzyło i rozglądało się po pokoju...
Szczerze mówiąc ja osobiście nie czułem żadnego ale to żadnego dyskomfortu z powodu tego przedmiotu, jednak kilka osób nie znających się miało podobne odczucia- ja dla mnie co najmniej dziwne...Szczególnie, że bardzo mało osób wiedziało o tej dziurce z tyłu.
Finalnie hełm podarowałem znajomemu- wrócił niemalże w to samo miejsce gdzie go znalazłem. I nie zgadniecie co się stało...
Kolega postawił to w domu gdzieś na jakimś meblu, weszła matka która nie wiedziała o tym hełmie w jego pokoju i powiedziała "Arek co tutaj tak ciemno?"...
Są i w Bieszczadach takie "dziwne" dla mnie osobiście miejsca. Są miejsca które są przesiąknięte krwią- one też czasem (nie wiem może to kwestia nastawienia) wydają się "dziwne i mroczne".
Nie wiem czy są na forum ludzie którzy chodzą z wykrywaczami metalu i szukają historii, ale kilku moich znajomych a czasem i ja sam tak mam że jakby coś prowadzi od miejsca do miejsca i ciągle się coś trafia... Na innym forum jest bardzo dokładnie opisana historia z Bieszczad jak chłopak poszedł zapalić znicze a wrócił z niezłymi "skarbami", pomimo tego że nie miał nawet łopatki i wykrywacza. I jak sam podsumował na koniec "coś go prowadziło od miejsca do miejsca"...
...nie wszystko da się zmierzyć i zbadać najmędrszego mędrca okiem i szkiełkiem
p.s
Trzy lata temu (2008r) w październiku siadłem sobie do komputera- ot tak bez żadnych szczególnych motywów. Posprawdzałem pocztę podopisywałem na meile posłuchałem muzyki... Późnym wieczorem coś mnie tknęło... i zacząłem szukać w internecie informacji o.....
...Antonim Żubrydzie
Poznałem (jakoś szczególnie mnie ta postać nie interesowała wcześniej) dosyć dokładnie jego historię i jego losy. Wiedziałem tylko o oddziale Zuch i o tym że zginął wraz z żoną w wyniku zdrady, nic więcej nic mniej... Przesiedziałem studiując jego losy, przeglądając jego zdjęcia do około 6 rano... Już sięgam żeby wyłączyć komputer, chwila zawahania..."Chwila chwila chwila... kiedy On zginął? w październiku? którego dokładnie? ....o kurczeeee..."
Patrze na kalendarz w komputerze: 25 października 2008r- czyli zacząłem się interesować niemalże równiutko 52lata od jego śmierci...
Od tego dnia zupełnie zmieniłem zdanie o Żubrydzie i inaczej postrzegam jego postać...
Sam nie wiem co o tym myśleć, czy o jakiś głos z zaświatów czy zbieg okoliczności- w każdym razie ani pierwszego ani drugiego nie wykluczam...


Odpowiedz z cytatem