[ciąg dalszy]...Kolejnego, niestety ostatniego dnia naszego pobytu w Padisz wreszcie jest w miarę pogodnie.
Na ten dzień zaplanowana była nieco dłuższa wycieczka na wznoszące się już poza płaskowyżem, graniczące z nim od północy i zbudowane z innych skał pasmo Munţii Vlădeasa.
Na podejściu znów nastąpił podział, bardziej ambitna część grupy zdobyła odleglejszy ....
Mimo tego nie poddajemy się i osiągamy szczyt (nie wszyscy, nasi PAnowie sobie odpuścili i woleli zwiedzać tokajskie piwniczki)B.
Basia , fajnie to opisałaś , ale panowie coś Wam się "szwarcowali" , a pogoda?? ....czy nie byliście w tym samym czasie co my w Rodniańskich ?
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz