Inicjatywa ze wszech miar słuszna. Dobrze to Andrzej tu uwypuklił. chodzi o odebranie nadmiaru władzy samorządom - przynajmniej w tej sprawie. O tym jak samorządowi urzędnicy - było nie było ORGANY OCHRONY PRZYRODY - chronią przyrodę wiem aż za dużo. Gdyby nie resztki rozsądku i poczucia przyzwoitości niektórych radnych w gminach, nie byłoby już żadnej przyrody.
OP, drogi Batmanku, wymaga pewnej bezkompromisowości w stosowaniu zakazów i ograniczeń. Inaczej zawsze znajdą się cwaniacy, którzy bezkompromisowo każdą furtkę, każdą lukę w prawie wykorzystają, żeby ZARABIAĆ KASIORĘ albo przynajmniej REALIZOWAĆ SWOJE EGOISTYCZNE PLANY kosztem przyrody.
Co do pewnej niezgodności celów tworzenia PN-ów z tym, jak są one traktowane przez powołane do ochrony służby parków, to zgodzę sie, że może wnerwić rozbijanie się parkowców brykami po szlakach, reZerwatach i innych super miejscówkach. Ale...jest jedno ale. To jest ich praca nie luzackie wakacjowanie. Oni MUSZĄ zrobić wiele rzeczy. Najlepiej zaraz albo na wczoraj. Bez aut by nie zrobili połowy. Może czasem nadużywają samochodów do wożenia kogoś niepotrzebnego. Ale uwierz, że straty, które wywołują są wiele razy mniejsze niż te, które by powstały po wpuszczeniu turystów wszędzie. To jest zło konieczne. Ale nie argument za pełnym udostępnianiem całej powierzchni PN-ów.
Buba dobrze napisała - gdy się pragnie zobaczyć coś extra, to warto zaryzykować mandat. Człowiek szanujący Naturę w zasadzie nic tam nie zbroi. Popatrzy i pójdzie. Zakaz jest dla ciemnej hołoty, która nie uszanuje niczego. Zamiast się jadzić na 'głupie' parki, ruszaj Batmanku w ostępy i nie daj się złapać Tam najwyżej spotkasz Bubę albo może innego chaszczownika:D I wtedy przejdzie Ci złość na PN-y. Umówicie się na piwko w dolinie:)
Pozdrawiam,
Derty