Suplement do wątku.
http://www.dziennikbaltycki.pl/rejsy...tml#material_1
Streszczę dla leniwych:
Żona Andrzeja Gwiazdy (notabene w przekaziorach Gwiazda nie wędrował z zoną, tylko z jakąś tajemniczą "towarzyszką") miała wylew. Gwiazda zadzwonił do GOPR i określił swoje położenie podając numer słupka granicznego. Ze wzgledu na stan zdrowia Joanny Gwiazdy konieczne było użycie helikoptera, gdyż zjazd quadem po wertepach mógł się skończyć tragicznie.
Poza tym w wywiadzie Gwiazda opisuje swoje wędrówki górskie. Okazuje się, że małżeństwo Gwiazdów wędruje w taki sposób, jaki jest ideałem dla wielu forumowiczów. Poza szlakami, z zapasem jedzenia, z namiotem. Jakie góry przewędrowali?
Przeszliśmy wszystkie słowackie, małą, wielką Fatrę. Niskie Tatry, Bałkany w Rumunii, w Bułgarii, Piryn - to jest pasmo z najwyższym szczytem (ponad 2900 m) i inne szczyty też po trzy tysiące, dwa dziewięćset, dwa osiemset metrów. Przeszliśmy całe Pireneje, nie w ciągu jednego roku oczywiście. Przeszliśmy całe Dolomity (wysoką drogę Dolomitów), grzbietem głównym przeszliśmy całe ukraińskie Karpaty (też nie w ciągu jednej wycieczki) do granicy rumuńskiej. W tym czasie byliśmy dwa razy w Norwegii w Alpach skandynawskich i w Szwecji przeszliśmy Królewski Szlak, który zaczyna się pod Narwikiem, 146 kilometrów za kołem podbiegunowym. Ponieważ było dużo grzybów, to zrobiliśmy czterysta kilometrów.
Myśle, że ci, którzy chcieli się dla nich zrzucać na GPS-a mogliby się w kwestiach górskich sporo od Gwiazdów nauczyć.
Ps. Bieszczadzki wątek też jest w wywiadzie:
Andrzej Gwiazda: Jest problem, bo w Polsce już praktycznie nie ma po co chodzić. Zaczęliśmy od góry Otryt i jak zobaczyłem, że z Połoniny Caryńskiej prowadzą schody z poręczą, to dostałem takiej kolki ze śmiechu, że nie mogłem schodzić. Teraz przez Połoniny biegnie taki tłum, że się wysikać nie można.


Odpowiedz z cytatem