Jest w tych magazinach jakaś magia, czy wręcz magiczna siła zamknięta specyficznym klimatem.
i zdjęcie Natalki wprowadza w sam środek.
Ech ...
Jest w tych magazinach jakaś magia, czy wręcz magiczna siła zamknięta specyficznym klimatem.
i zdjęcie Natalki wprowadza w sam środek.
Ech ...
Jest. I nie idzie o to, że tam można coś kupić. Tam można i zaśpiewać i zatańczyć, tam można zapytać o nocleg, o transport, o drogę, tam można usłyszeć nieprawdopodobne historie i spotkać ciekawych ludzi. Na tej wycieczce odwiedziłem po raz trzeci pierwszy ukraiński magazin, jaki dane mi było zobaczyć. Za pierwszym razem (2005r) nasza grupa dostała opiernicz od kogoś w rodzaju sołtysa, że przyjechaliśmy bez zapowiedzi i miejscowi nie są przygotowani na naszą wizytęZa drugim razem (2011) w magazinie odbywała się impreza związana z chrzcinami i magazin był zamknięty. Na szczęście na Ukrainie magazin nigdy nie jest zamknięty tak do końca, więc sprzedano nam potrzebne rzeczy z zaplecza (nie było tylko wody w butelkach więc dostaliśmy kranówkę) i poczęstowano wielkim stakanem ciepłej wódki. Trzeba było szybko uciekać, bo szykował się już kolejny stakan a droga była przed nami daleka...
Czterech panów B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)