Czterech panów B.
A my w wielu magazinach pogranicza wciaz budzilismy zdziwienie.. Polski turysta z plecakiem? Pieszo? A coz to za dziwo? "Tu u nas bywaja turysci- a jakze! Nawet bardzo czesto! Ilu w tym roku ich bylo- ho ho! Ale to albo sportsmeny na rowerach albo przyjezdzaja autem i remontuje cmentarze"
Lubie takie zageszczenie turystow![]()
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
łał - ale poszła fama ....my, tzn. ''ci od cmentarzy'' , wzbudzaliśmy zainteresowanie ....szczególnie , jak dowiedzieli się, że robimy to ZA DARMO , a jeszcze za swoją kasę.Było też parę dość wzruszających incydentów, jak ludzie prosili nas o interwencję w ważnych dla nich sprawach....tych poważych życiowo, jak i błahych /np. żebyśmy coś zrobili , by polsat był z powrotem darmowy.../
Grupka mlodych chlopaczkow tez sie nas pytala ile dostajemy kasy za chodzenie z plecakami i od kogo.. Gdy powiedzielismy ze nikt nam nie placi zaczeli sie do nas odnosic z duza doza braku szacunku tzn jakies smiechy i glupie komentarze.. Natychmiast dostali w łeb torebka od babuszki. A stojacy nieopodal facet komentowal ze smutkiem- "takie to sa te dzisiejsze dzieci- wszystko tylko na pieniadze przeliczaja..."
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Wchodzą nam w zdanie, łobuzy! Swoją drogą, to jest urok zdawania relacji na forum... wyjazd trwa 2 dni, a relacja ciągnie się przez tydzień... i znów aż chce się dodać - jak smród po gaciach
Wracając jednak do nocy, która nas zastała na siedzeniu na ławeczce, na co dowód już mamy... będąc już w śpiworach i częściowo (dokładnie w 1/4) pochrapując, ktoś załomotał do drzwi, okraszając kolejne walnięcia pięści ukraińskimi wzmacniaczami pozasłownikowymi.
"Ktoś leżał w moim łóżeczku. - powiedział Wielki Miś - Ktoś pił z mojego kubeczka."
Okazało się, że Wielki Miś zamieszkuje drugi apartament chatki chyba na stałe, a my pozwoliliśmy sobie wkroczyć na jego terytorium, w związku z czym on pozwolił sobie wyrazić swoje niezadowolenie.
Drugim gościem, który się pojawił tej nocy, była popielica. Ponieważ w środku nocy nie przyszło nikomu do głowy aby wyciągać aparat i robić jej zdjęcia, będę się posiłkować zdjęciem z Wikipedii:
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Popielica
Następnego dnia rano ruszyliśmy do wioski Лубня
Tak naprawdę, to niewiele się zmieniło. Nadal siedzieliśmy na ławeczce obserwując chmurki i sączyliśmy piwko nigdzie się nie spiesząc :)
Dwie panie, te z powyższego zdjęcia, widząc, że jestem sama z 3 przystojnymi młodzieńcami, bardzo chciały się do nas przyłączyć :)
Miś, jak się okazało nie był taki zły, szukał tylko prześcieradełka i 50g na spaniePrześcieradełko dostał, 50g nie. Popielica nie lepsza, co prawda nie po 50g przyszła ale takiego pisku w nocy narobiła, że zerwałaby na nogi umarłego. A potem pozowała w świetle latarki wisząc, wbrew prawom fizyki, mniej więcej na wysokości 2m. Skubana jedna!
Czterech panów B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)