Trzeba jednak przyznać, że w swoich poglądach jesteśmy raczej odosobnieni.
Ciekawe jak droga do Osmołody ?
Moją kandydatką na najbardziej dziurawą drogę jest również odcinek drogi międzynarodowej Lwów - Tarnopol.
Trzeba jednak przyznać, że w swoich poglądach jesteśmy raczej odosobnieni.
Ciekawe jak droga do Osmołody ?
Moją kandydatką na najbardziej dziurawą drogę jest również odcinek drogi międzynarodowej Lwów - Tarnopol.
Ta przez Złoczów? Mysmy nia jechali w kwietniu i nie pamietam zadnych dziur! (te chyrowsko- osmołodzkie nie sposob by przegapic) Moze ja juz naprawili?
Tomek- moze ty pamietasz lepiej ta droge?
No chyba ze ta lekko okręzna przez Bereżany- ta byla bardziej dziurawa (stan na 2009 rok)- zwlaszcza jej fragment w miejscowosci Rohatyn!(choc tam to nie dziury ale urwiska i wzdłuzne pękniecia
https://picasaweb.google.com/koza.zz...83748250805314
Ostatnio edytowane przez buba ; 07-11-2012 o 13:42
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Buba -jasne ,że pamiętam.... jechałem nią parokrotnie. Luz spoko. Ale mój ''czołg'' - przy tym zawieszeniu i rozmiarze opon, mało wrażliwy jest na takie błahostki .Ale jeśli skodzianka i fiacik dał radę
, to cóż może nas zadziwić ?
Dawno temu jadąc tą trasą mój mały"japończyk" był tak dociążony, że za mną leciały iskry a to wszystko przez okropne koleiny. W książce" Rozmowy z Katem" SS-man Stroop wyjaśnia :" Zostałem wtajemniczony w plany zbudowania specjalnej autostrady Południe-Wschód, która miała nazwę D-4 i prowadziła od Lwowa do miasta Stalino. Znaczenie strategiczne i gospodarcze trasy było oczywiste."
Wiem, wiem, przemycam inne tematy ale ten Kat odkrywa karty nt. co stałoby się z Ukraińcami (w skutek niemieckiej polityki populacyjnej) w ciągu dwóch, trzech pokoleń- degeneracja.
Wróćmy na chwilę do miejsc nie tak daleko stąd. A właściwie nie do miejsc tylko do pewnej linii która już ponad sto lat łączy Lwów - Sianki - Użgorod.
Chodzi mi o linię żelazną oczywiście.
Otóż można tam zaobserwować pewien (skąd innąd sympatyczny) zwyczaj na tych malutkich stacyjkach kolejowych.
Wzbudza on żywe zainteresowanie przyjezdnych turystów, szczególnie tych co przyjechali z "cywilizowanego" zachodu ->czyt. Polski
Na czym polega tez zwyczaj ? Otóż na kwadrans przed przyjazdem pociągu na peron wychodzi kasjer(-ka) z kasą i podchodzi do kolejnych podróżnych sprzedając im bilety. W tym czasie kasa w budynku jest zamknięta.
Na pierwszym zdjęciu obrazek z Sianek, a druga ilustracja jest jeszcze ciekawsza bo to jest Wołosianka.
Tam na stacyjce znajduję się bar, gdzie w oczekiwaniu na pociąg uzupełniamy złocisty płyn, przychodzi pani kasjerka, sprzedaje bilety i siedząc dalej w zupełnym spokoju czekamy na przyjazd pociągu.
.
hm12_2517.jpg
.
hm12_2704.jpg
Ho, ho...! Znajoma stacyjka i znajomy bar! Tu właśnie w sierpniu bieżącego roku spędziłem dwa "upojne" wieczory w oczekiwaniu na pociąg do Sianek... . Raz samotnie, a raz słuchając opowieści 83-letniej babuszki o tym, jak to jej dziadek - inżynier ową linię kolejową budował...
Nie przypominam sobie tylko, aby ktokolwiek, krążąc wśród podróżnych sprzedawał bilety, z tym, że ja oczekiwałem na pociąg odjeżdżający do Sianek po godzinie dwudziestej, może kasa o tej porze była już nieczynna.
DSCN3704.jpg
Ach ! miałem nie pisać już żadnej relacji, bo słusznie zwracano mi uwagę że się powtarzam.
Minął rok, no może niecały i znów lądujemy na stacji kolejowej w Wołosiance czyli 12 kilometrów (w linii prostej ) od Wołosatego, a potem w górę i co ?.
Nie, nie będę pisał powtarzającej się relacji pt. "jak daleko stąd jak blisko"
ale jak nie zamieścić choćby krótkiej wzmianki o tym że, w towarzystwie tak świetnych kompanów (+2 kompanie) w ostatni wrześniowy jesienny łikend przemierzałem bieszczadzką krainę ,
gdy jesienne kolory podpalały krajobrazy, a pogoda zachowała się tak jakby była wynajęta na tą okoliczność.
.
widok na Pliszkę, a na horyzoncie Rawki.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)