Co napisać jeśli coś jest piękne, żeby nie zabrzmiało jak wyświechtany banał? Nie wiem.
Pięknie uchwyciłeś piękno Don Enrico. :))
Co napisać jeśli coś jest piękne, żeby nie zabrzmiało jak wyświechtany banał? Nie wiem.
Pięknie uchwyciłeś piękno Don Enrico. :))
To zamieszczone zdjęcie to jak naklejka na butelce. Ma coś sugerować, ma informować, ma zachęcać, ale przecież w żaden sposób nie odda zawartości tej butelki. Przeglądam kolejny raz obrazki z tego ostatniego wyjazdu i widzę to wieczorne spotkanie na polanie pod Kińczykiem Hnylskim, gdzie na wysokości ponad 1100 m.npm stawiamy namioty i przy ognisku krzyżują się wieczorne rozmowy w mieszanych językach. Niektórzy mówili po polsku inni po ukraińsku, reszta po chachłydzku i wszyscy się rozumieli. Bo nie jest istotne czy na dokumentach mamy literki UA czy też PL , bo spotkaliśmy się tam dla Bieszczadów. Patrząc na wschód widać było połowę Pasma Pikuja , a wystarczyło się obrócić aby zobaczyć zachodzące słońce nad Tarnicą i Krzemieniem.
Zresztą nie tak dawno Tomek zamieścił tu sferyczną panoramkę z tej polanki, przypomnę więc bo widoki są niepowtarzalne
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf
.
Poranek. Potrzeby wyższe wyganiają mnie z namiotu. Blady świt, wschodzące słońce nie dało wytrawnego przedstawienia, ale ta pobielona szronem trawa sugeruje że temperatura nie była zbyt wysoka.
Cóż - nikt tu nie przyjechał dla przyjemności - jak mawiał klasyk.
Można schować się z powrotem do śpiworku, och jak cieplutko.
Czy będzie ciąg dalszy o tym jak Ivan gotował zupę grzybową na śniadanie ?
A potem pozostało do dotarcie tej wyr afinawanej knajpy z widokiem na Tanicę
.
![]()
A Ivan, gotował, a jakże, bo nie ma to jak zupa grzybowa na śniadanie:)
Stanowisko zostało sprawnie zorganizowane.
kuchania_przygotowana.jpg
Tyle było grzybów, że się ledwo pomieściły w kociołku.
Ivan_gotuje_zupe_grzybowa.jpg
Zupa była wyśmienita. Szybko odzyskaliśmy siły i wyruszyliśmy w dalszą drogę, co chwilę zerkając na Pliszkę... Dojdziemy, nie dojdziemy?
dalsza_droga.jpg
A wieczorem don Enrico gotował, bo nie ma to jak warenyky na kolację.
warenyky _na_kolacje.jpg
I w nocy ktoś jeszcze gotował, ale tego już nikt nie pamięta co on tam po ciemku dalej gotował
kociolek_w_pelnej_krasie.jpg
Dokładnie, zdjęcie jest ledwie namiastką... a o tym, że były pyszne świadczy chociażby fakt, że nawet zwyczajowe "wolno-jadki" dzielnie dotrzymywały kroku i trzymały kolejkę. Bo każdy kęs był na wagę złota :D
"niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
http://takiewedrowanie.blogspot.com/
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)