Strona 9 z 21 PierwszyPierwszy ... 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 19 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 81 do 90 z 216

Wątek: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    898

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Cytat Zamieszczone przez Miejscowy Zobacz posta
    Magazin.
    Magazin to słowo, które najczęściej padało podczas naszej podróży
    Waszą wycieczkę należy nazwać nie inaczej jak "Tour de magazin"

  2. #2
    Botak Roku 2018

    Na forum od
    01.2009
    Postów
    591

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Ale fajowe Klimaty. A to tak blisko i tak daleko. Heniu i Sławku zazdroszczę wam tej wycieczki.

  3. #3
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,249

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Miejscowy
    No to zadowoleni pojechaliśmy w stronę granicy, ale po drodze natchnęliśmy się na piękne wzgórze widokowe, na którym trzeba było się zatrzymać, jak tak podziwialiśmy widoki,
    Widoki, widokami, ale jakie ?
    Patrzymy przecież na leżącą u naszych stóp dolinkę Sanu w Żurawinie, gdzie zaledwie pół roku temu przedzierała się grupa forumowiczów na ostatnim takim rajdzie
    który nazywał się RIMB
    Ech ! warto było żyć dla tych wspomnień !
    i warto siedząc na trawie patrzeć sentymentalnie .
    Cytat Zamieszczone przez krz.prorok Zobacz posta
    Waszą wycieczkę należy nazwać nie inaczej jak "Tour de magazin"
    Oj nie było łatwo, bo Slavko wszędzie miał kolegów.

  4. #4
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,249

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Resztką sił docieramy do pokazanego wcześniej ważnego obiektu położonego w centrum wsi Tureczki Niżne.
    Tak, to był z dawna oczekiwany "magazin" w którym zakupiliśmy napoje energetyczne wyprodukowane w lwowskich browarach.
    Gdy już wygodnie rozłożeni na betonowych schodkach magazinu uzupełnialiśmy energię, mogliśmy się zająć tym co nas tu przywiodło czyli cerkwią w Sokolikach .
    Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko, a przecież tak daleko.
    To właśnie obok tego magazinu odbija jedyna jezdna droga do tamtego miejsca. Naszym zamiarem było aby tam dotrzeć.
    Jak tam trafić ? jak je zlokalizować ?
    Proste, dla takich zaawansowanych ludzi jak my, bo posługiwaliśmy się technologią Garminu.
    Aby posłużyć się tym systemem trzeba najpierw podać login - Doby Dień
    a potem hasło - Pan jak nam nado jechat na Sokoliki ?
    i Garmnin w wersji 1.0 odpowiada że nie ma problema, tu koło szkoły, potem górą i przez tory i już cerkiew, a sistemy nie ma, bo rozebrana.
    Ze względu na dużą odłegłość od stacji bazowej nie do końca zaufaliśmy tej informacji.
    Do magazinu zbliżał się Garmin w wersji 2.0 i znowu to samo : login , hasło
    Ten Garmin posiadał pewne braki energetyczne (w końcu dopiero szedł do sklepu) i musiał użyć wsparcia zewnętrznego, wyciągnął komórkę i zażądał wsparcia. Po kilku minutach przyjechało na motorze umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
    Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
    Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
    No cóż, mówi się trudno, rozstaliśmy się z pogranicznikiem i Garminem życząc sobie nawzajem szczęśliwości i dużo zdrowia.
    .
    hm12_3156.jpg
    .
    rzut oka na budynki i dorastającą przyszłość (dla której stanowiliśmy nie lada atrakcję)
    .
    hm12_3158.jpg

    i jedziemy dalej zatrzymując się przy mijanych cerkwiach, co by jak najwięcej narobić materiału do "zagadek z cerkwią w tle"
    Teraz to nikt nie zgadnie całej serii którą zapodamy.
    A niebo coś jakby zaczęło się kumulować gęstymi kolorami, które z reguły nie wróżą nic dobrego.
    .
    hm12_3159.jpg
    .
    Wróżyły, wróżyły i wywróżyły problemy z drogą.
    Ta droga na północ od Tureczek Niżnych w stronę Jabłonki nie istnieje - przynajmniej na sztabówkach radzieckich (nie ma drogi i nie ma domów.) Rutenus pokazuje cieniutką nitkę.
    W rzeczywistości jest całkiem porządna droga z tym że miejscami występują dwupoziomowe skrzyżowania z miejscowym potokiem
    .
    hm12_3160.jpg
    .Chwila zastanowienia i obserwacji otoczenia.
    Którędy pójdą krowy, tam jest najpłycej i dalej ruszamy w wodne odmęty.
    Tylko do tej pory nie wiem dlaczego Slavko
    postanowił iść wzdłuż a nie w poprzek tej rzeczki.
    Może chciał sobie umyć starannie nogi ?

    A może zapatrzył się na gospodynię idącą z krowamihm12_3161.jpg
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 12-06-2012 o 18:39

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Resztką sił docieramy do pokazanego wcześniej ważnego obiektu położonego w centrum wsi Tureczki ......
    Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko,.... umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
    Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
    Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
    No cóż, mówi się trudno,....Wróżyły, wróżyły i wywróżyły problemy z drogą.
    Ta droga na północ od Tureczek Niżnych w stronę Jabłonki nie istnieje - przynajmniej na sztabówkach radzieckich (nie ma drogi i nie ma domów.) Rutenus pokazuje cieniutką nitkę....
    Piękne Miejsca na "mapie" wybraliście ...Szacunek .Systiema zniknęła , ale system został:( , kiedy się tam to zmieni ? ile pokoleń? bo to "władze mieć " i decydować ,czy wolno czy nie...
    Ostatnio edytowane przez joorg ; 12-06-2012 o 19:11
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  6. #6
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
    z ciekawosci- jakie konsekwencje wymienil?
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  7. #7
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko, a przecież tak daleko.
    To właśnie obok tego magazinu odbija jedyna jezdna droga do tamtego miejsca. Naszym zamiarem było aby tam dotrzeć.
    Jak tam trafić ? jak je zlokalizować ?
    Proste, dla takich zaawansowanych ludzi jak my, bo posługiwaliśmy się technologią Garminu.
    Aby posłużyć się tym systemem trzeba najpierw podać login - Doby Dień
    a potem hasło - Pan jak nam nado jechat na Sokoliki ?
    i Garmnin w wersji 1.0 odpowiada że nie ma problema, tu koło szkoły, potem górą i przez tory i już cerkiew, a sistemy nie ma, bo rozebrana.
    Ze względu na dużą odłegłość od stacji bazowej nie do końca zaufaliśmy tej informacji.
    Do magazinu zbliżał się Garmin w wersji 2.0 i znowu to samo : login , hasło
    Ten Garmin posiadał pewne braki energetyczne (w końcu dopiero szedł do sklepu) i musiał użyć wsparcia zewnętrznego, wyciągnął komórkę i zażądał wsparcia. Po kilku minutach przyjechało na motorze umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
    Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
    Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
    Bardzo ciekawa sprawa z tymi Sokolikami.. Mysmy w Jablunce, w miejscu gdzie skrecalismy na Tarnawe widzieli stojaca przy drodze tablice z zaznaczonym na niej czerwonymi kreseczkami szlakiem opisanym cos w stylu "dydaktyczny marszrut" i owa sciezka przebiegala m.in. zaraz przy cerkiewce w Sokolikach. Niestety na tym etapie wygralo lenistwo i nie chcialo nam sie juz wracac a zdjecie tablicy moglo byc waznym elementem przetargowym w rozmowach ze spotykanymi w krzakach pogranicznikami Dziwna nam sie wydalo obecnosc tejze niby znakowanej sciezki (po drodze do Tarnawy zadnych znakow nie bylo) zwlaszcza w polaczeniu z pogranicznikiem ktory siedzial przy nas i nas pilnowal w elektriczce abysmy nie wysiedli z pociagu ani w Sokolikah ani w Beniowej tylko dojechali do Sianek...

    Jak nic trzeba tam wrocic!
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Piastowy
    Postów
    571

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico
    Tylko do tej pory nie wiem dlaczego Slavko
    postanowił iść wzdłuż a nie w poprzek tej rzeczki.
    trawersowałem ją!
    myślałem, że wzdłuż będzie płycej, ale było głębiej - podejrzana sprawa, zamoczyłem sakwy (nieprzemakalne chyba), ale generał Italia był bezpieczny..

    w kwestii dostępności cerkwi w Sokolikach, zastanawiałem się, co by było gdyby poprosić pogranicznika o zaprowadzenie/zawiezienie, ale taką 'usługę przewodnicką' pewnie trzeba by u komendanta załatwiać.

    ale my tu jadu jadu, a do pierwszego noclegu nawet my nie dojechali,
    więc ja pominę Jabłonki, Szandrowiec i skupię się na Boberce, czyli naszym dzisiejszy celem docelowym i jak się okazało dużą atrakcją noclegową.
    Gdy dojechaliśmy do Boberki, wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy nad granicę popatrzeć na Żurawin. Przy końcu Boberki spotkaliśmy parę osób, jedna była w mundurze. Rozmowa, standardowa kontrola dokumentów i puścili nas, ale mówili, że nie ma tam po co jechać bo nic nie widać.
    W międzyczasie spytaliśmy o nocleg; cywil, gazda. zaprosił nas, gdy wrócimy, do jego chaty, obok której staliśmy. Spytaliśmy też o coś do picia, w końcu nie samym piwem człowiek żyje.. Dostaliśmy zapewnienie, że będzie samogon. No to zadowoleni pojechaliśmy w stronę granicy, ale po drodze natchnęliśmy się na piękne wzgórze widokowe, na którym trzeba było się zatrzymać, jak tak podziwialiśmy widoki, uznaliśmy, że czas na odwrót, bo w stronę granicy było w dół, czyli z powrotem trzeba by się męczyć a i widoków z dołu pewnie nie ma, poza tym na licznikach mieliśmy już około 40km. - mniej więcej taki dystans robiliśmy dziennie. Wiem, sporo, ale na swoje usprawiedliwienie mamy to, że częściej było z górki niż pod górkę. No to wracamy do wcześniej upatrzonego magazinu. Poszukiwanie magazinu, jest samo w sobie ciekawą przygodą, z czasem coraz lepiej nam szło z rozpoznawaniem budynków, bud podejrzanych o bycie magazinem.
    Po drodze zauważamy bliższy naszej kwatery magazin, ale spotkana dziewczyna, mówi nam, że zamknięty, więc jedziemy do tego dalszego, ale ona znów mówi, że i tamten zamknięty, nie wierzymy. Informacje jakie uzyskuje się od miejscowych są często, hmm, nieprecyzyjne? Niestety tym razem dziewczyna miała rację, magazin był zamknięty, nie zraziliśmy się i wróciliśmy do poprzedniego magazinu, który wyglądał na otwieralny i rzeczywiście, gdy podjeżdżaliśmy, z pobliskiego domu wyszli jacyś ludzie i magazin otwarli. Posiedzieliśmy, nie spiesznie (jak zawsze) pijąc piwo i pogadaliśmy trochę z sąsiadami siedzącymi przy stoliku obok, w końcu przyszedł czas, by zobaczyć jakież to apartamenta na nas czekają





    Gazda (Wasyl) ma wesołą żonę i dwie nastoletnie córki. Radość byłą w domu, bo jedna z córek 61 punktów dostała na jakimś teście w szkole.
    Odstąpili nam jedną izbę w chacie. Henek zajął od razu miejsce na podłodze, mi zostało łóżko do spania.
    - Łóżko mam w domu - pomyślałem przez chwilkę, ale to łóżko, to nie było łóżko w jakimś pensjonacie, ale w prawdziwej ukraińskiej chacie, jakie u nas widuje się w skansenach. Wasyl zaprosił nas do salonu, pokazał z dumą telewizor z polskimi kanałami, był mocno zdziwiony, tym, że nie chcieliśmy oglądać telewizora.
    Kawałek od chaty stała buda, służąca jako kuchnia a ubikacja, drewniany wychodek, ale z papierem toaletowym, stała trochę dalej.
    Podszedłem pod 'kuchnie' i spytałem Wasyla gdzie łazienka, coby ręce umyć.
    - tu gdzie stoisz - odpowiedział i zawołał córkę z wodą w dużym garnuszku i mydłem
    Nastolatka razporaz polewała nam ręce wodą. Ciepłą wodą! i nawet ręcznik dostaliśmy do wytarcia. Super, teraz byliśmy gotowi na ten samogon obiecany. Zagadnąłem Wasyla w temacie;
    - będzie, będzie - odpowiedział zadowolony.
    Fajnie że będzie, ucieszyliśmy się i obserwowaliśmy spokojnie życie gospodarstwa: kobiety większość czasu spędzały w kuchennym budynku, byk przy nas, razporaz pokrywał przywiązaną za głowę do drzewa krowę, dziewczynka przyniosła wodę z położonej w dole studni, w dwóch dużych wiadrach - gdzież u nas można zobaczyć, by nastolatka wodę w wiadrach nosiła. Pięknie, ale samogonu nie ma. Zagaduję znowu Wasyla:
    - Będzie, oczywiście - powtórzył i nic, samogonu jak nie było tak nie ma. Wsparł nas nawet kręcący się cały czas po okolicy pogranicznik, nie pomogło.
    "Im dłużej czekaliśmy na samogon, tym bardziej go nie było" (cyt. z Kubusia Puchatka, chyba)
    Wymyśliliśmy, że może trzeba się z Wasylem rozliczyć;
    no to mówię do Wasyla:
    - może byśmy się rozliczyli i... napili tego samogonu?
    - juuutro się rozliczymy, nie ma problemu, a samogon bęęęędzie - odparł zadowolony.
    Sytuacja zaczęła robić się dramatyczna. Zdesperowani zaczęliśmy się zastanawiać czy by nie wypić piwa, mieliśmy po dwa, więc stanęło przed nami widmo pójścia spać na trzeźwo..
    i gdy już jęliśmy się brać za otwieranie piw, sytuacja się wyjaśniła.
    Przyszedł samogon!
    ale nie sam, o nie! przyszedł z całą rodziną. Zastawiono stół: trzy duże michy makaronu z mięsem, jajecznica i dwa rodzaje ogórków.
    tyle że nie planowaliśmy o 21-ej polskiego czasu jeść sutego obiadu, pojedliśmy sobie warkoczem pod ostatnim magazinem.
    Poprosiłem dziewczyny by nam pomogły jeść, tylko się śmiały uciekając.
    Wynegocjowaliśmy jednak z Wasylem, by porcje podzielić na pół (Henku się trafiło 'większe pół') a jajecznicę Wasyl zabrał.
    Wasyl oczywiście nie dawał samogonu, gdyż wasylowa gościnność, nie pozwalała podawać samogonu bez porządnej zakąski. Cóż, trzeba zawsze mieć przy sobie jakąś piersiówkę..
    Nie wiem, czy dlatego, że taki dobry, czy, że taki wyczekany, samogon smakował mi jak nigdy.
    Tempo mieliśmy dobre i flaszka szybko pękła, na szczęście Wasyl wyciągną skądsik więcej samogonu.
    Dzień ogólnie był bardzo udany i pełen wrażeń, nie przypuszczaliśmy, że następny będzie jeszcze bogatszy we wrażenia...
    Ostatnio edytowane przez Miejscowy ; 14-06-2012 o 15:43 Powód: michy

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar Mamcia DwaChmiele
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    423

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    Och, z dogłębnie kłującym uczuciem zazdrości czytam Waszą relację i im bardziej czytam, tym bardziej się cieszę, że już za kilka godzin się zobaczymy, bo Wy dwaj, odnoszę wrażenie, przyciągacie takie przygody do siebie

  10. #10
    Bieszczadnik Awatar tomas pablo
    Na forum od
    01.2009
    Rodem z
    pod karpacie
    Postów
    1,461

    Domyślnie Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...

    fajnie...fajnieeee ! w rzeczonej Boberce byłem w kwietniu ...! też był w planach Żurawin- też się nie udało. Ale ten magazin to w tym murowanym budynku w okolicach szkoły był ?. ..widzieliście dom /w budowie/ , którego elewacja zrobiona była z butelek po szampanie ?

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. A może tak ?
    Przez mniszek w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 30-10-2009, 16:31
  2. Tak sobie pojechałem...
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 21-04-2008, 19:15
  3. 29.04 „Wyjedź ze mną już teraz, przeciez tak blisko je
    Przez Szaszka w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 14-05-2003, 23:48
  4. Zaczne tak...
    Przez Aleksandra w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 21-09-2002, 13:22

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •