Delikatna mżawka otula krajobraz, a my stoimy przed wysoką bramą.
Szlaban i pas zaoranej ziemi odgradza od kolorowych słupków granicznych.
Wciąż , jak mantra powraca pytanie : tak daleko stąd, a tak blisko ...
.
.
Tej zapory nie pokonam. Wracam się cały 1 kilometr i zatrzymuję przed inną bramą.
Bramą cmentarną
Spod wielu warstw farby olejnej wyłania się wizytówka wykonawcy.
Solidna firma, zrobiła coś co przetrwało dłużej od największych mocarstw
Uchylona furtka zaprasza do wejścia.
Więc wchodzimy i słyszymy pytanie po ukraińsku
- Skąd wy prijechali ? - łagodne i pełne ciekawości pytanie - macie tu kogoś pochowanego ?
- Nie, my turysty
Starsza babcia przeprasza nas że zapomniała już języka polskiego, ale rozumie
- ale czy Wy mnie rozumiejetie ?
Tak , tak - potwierdzamy.
Bo ona bardzo się cieszy że tu jesteśmy i chce nam opowiedzieć o tym cmentarzu, który przez wiele lat był zaniedbany
- tut był lis (las)
A ona tu przychodziła i starała się opiekować grobami pochowanych tu Polaków i Ukraińców, bo przecież wszyscy wymagają szacunku, bez względu jak kto się rodził
Jej mówili - ty stara babo siądź se w chałupie , a nie łaź tutaj.
A ona co mogła to robiła, aby utrzymać ślady przeszłości.
-Teraz jest lepiej, od czasu jak nastał nowy, młody mer w tym miasteczku. Stare, rozłożyste drzewa wyciął, krzaki wyciął, położył chodniczek,
Teraz jest już dobrze. - mówi z ukontentowaniem że doczekała chwili potwierdzenia jej racji.
-A te młode to majątki robią i mówią że im cmentarz niepotrzebny -
Jakże dużo mądrości w tych słowach ? ,
a zarazem pogody ducha w usposobieniu tej kobiety - sami podziwiamy.
.
Mając w głowie to co powiedziała babcia, wchodzimy do środka.
Cmentarz ten jest przykładem wspólnoty tworzonej przez ludzi i czas na pograniczu.
Obok siebie, zgodnie poukładane stare okazałe nagrobki z polskimi inskrypcjami
i te bardziej współczesne z grawerowanymi portretami opatrzonymi cyrilicą
.
.
i skaczące wszystkie kolory świata na nagrobnych wieńcach
.








Odpowiedz z cytatem

Zakładki