Cały intensywny pierwszy dzień zostawiliśmy za sobą. Pozostała mapka z orientacyjnym przebiegiem naszej trasy.
.
ua_3492a.jpg
.
Kolejny dzień i kolejne zadanie, tu na mapce oznaczone białym trójkącikiem czyli Dniestrzyk Dębowy.
Aby się tam dostać mijamy stary dwór w Boberce (nie mam żadnych informacji o nim) i po pożegnaniu się z pasącymi krowami śmiało przeskakujemy wartki strumyczek .
.
hm12_3191.jpg hm12_3193.jpg
.
bo przecież tuż za nim widać wiejską polną drogę wspinającą się na grzbiet.
Droga owszem była, tylko dziwnymi zakrętami wyprowadziła nas w pole. Dosłownie na bujnie zarośniętą łąkę otoczoną co kawałek drutami kolczastymi.
Pchając po niej rowery, nie tylko zrzucaliśmy zbędne kalorie po wczorajszej gościnie, ale przy okazji ustanowiliśmy nowy rekord prędkości rowerowej, który aktualnie wynosi 2 km/h (do pobicia)
.
hm12_3194.jpg
.
ale na szczycie !
Na szczycie musieliśmy uruchomić żelazny zapas , a właściwie to był aluminiowy zapas i gdy zalegliśmy w trawie można było być oszołomionym.
- Może kwitnącymi łąkami ?
- Może ze zmęczenia ?
- a może pasmem Otrytu, który zamykał krajobraz rozłożonej przed nami kolorowej dolinki Sanu. Przecież nie tak dawno, jakieś trzy miesiące temu brnęliśmy po jego zaśnieżonych grzbietach .
.
hm12_3199.jpg
.
a teraz ?
Teraz leżąc wśród traw dziwimy się że to tak blisko , a jednak ...
Koń widząc nas zdziwionych podniósł nogę z zdziwienia.
.
hm12_3200.jpg
.


Odpowiedz z cytatem
