Dniestrzyk Hołowiecki przywitał nas nie tylko oryginalnym mostem na Dniestrze, ale i fruwającymi atrakcjami.
Pierwszy raz miałem okazję przyjrzeć się czarnej wersji tak popularnego przecież ptaszka.
Spacerował sobie przy brzegu cierpliwie czekając na sesję fotograficzną.
.
hm12_3253.jpg
.
A potem wizyta w regionalnym centrum społeczno-kulturalnym wsi i kolejna cerkiewka na naszej trasie.
Umiejscowiona na niewielkim wzniesieniu , tajemniczo skrywała się otoczona drzewami.
.
hm12_3271.jpg
.
Tylko jedna górka oddziela nas od Michniowca i Bystrego. Jedna ale mocno rozciągnięta jest Magura Łomniańska.
Postanawiamy ją objechać od północy .
.
hm12_3281.jpg
.
Wcześniej na ten sam pomysł wpadł potok Mszanka , to właśnie ten sam wypływający z Michniowca i kierujący swe wody do Morza Czarnego.
Jedziemy doliną tego potoku w stronę granicy, a więc jego źródeł. Do granicy nie docieramy, bo w ostatniej wsi o nazwie Mszaniec zatrzymali nas w magazinie.
Bardzo sympatyczni panowie pokazali nam cerkiew oraz miejscowe kąpielisko wyposażone w jakuzzi.
Niestety przestawili również nasze plany zapewniając że droga do kolejnej wsi Tichy to błoto po kolana.
Gdy pojawia się umundurowany pogranicznik to zamiast się legitymować pytamy o to błoto.
Potwierdza że nie ma jednej wyraźnej drogi, trzeba się przedzierać przez leśne dukty rozwalone wywózką drewna.
Tak więc zgodnie z naszą dotychczasową praktyką, ustalamy nowa trasę. Trzeba się troszkę cofnąć i skręcić na Wiciów.
Droga się pogorszyła, bo ciągle wspinała się pod górkę. Zabytkowy budynek zachęcał tym bardziej na chwilę odpoczynku.
.
hm12_3296.jpg
.
Zabudowania wsi sie skończyły, a górka nie.
Na szczęście nasze rowery są tak skonstruowane , że można je wypchać wszędzie, nawet przez leśne dróżki które prowadziły na grzbiet pasemka Orowy. Szczytowe partie są połoninne i częstują rozległymi widoczkami
hm12_3300.jpg . hm12_3304.jpg
.
Na szczycie Orowego złapliśmy wreszcie zasięg w naszych radiostacjach. Dochodziła godz. 18-sta pamiętnego dnia inaugurującego rozgrywki Euro. Na leżących pniaczkach wyznaczyliśmy strefę kibica i zaczęliśmy dopingować naszą reprezentację. Środki dopingujące też były, a jakże. Kolejne sms-y podawały nam przebieg meczu.
W przerwie wskoczyliśmy na rumaki i zjechaliśmy serpentynkami do wioski.
Miała być to według mapy Lenina Mała a okazało się że tablica mówiła inaczej
.
hm12_3305.jpg
Cytat Zamieszczone przez krzychuprorok Zobacz posta
To jest Ukraina, tu zawsze może coś zaskoczyć.
Masz rację. Zaskoczyło nas nie tylko to że gdzie indziej wylądowaliśmy, ale i niecodzienne umiejscowienie tablicy drogowej