Jak zapobiec? Nijak. Nie da sie zapobiec. O nie, przepraszam - mozna zapobiegac poprzez ksztaltowanie swiadomosci ekologicznej spoleczenstwa.
Co mozemy zrobic wobec tego co sie stalo? Pojechac do elektrowni i obic twarz panu dyrektorowi? Przykuc sie w ramach protestu do bramy? Wysadzic zapore? Wiesz dlaczego jest cisza na ten temat? Mysle, ze wiekszosc zareagowala tak: "@#$$#%!!! #@$#@!!! A ten @@#$% dyrektor to $^@!! I teraz zwala wine na pracownikow!" I tyle. O czym tu mowic?
Gdyby byla to katastrofa z cyklu "rozlany olej z tankowca". Mozna by w jakis konstruktywny sposob pomoc, cos zrobic. A tutaj to po prostu szkoda nerwow. Istnieja odpowiednie mechanizmy prawne, na podstawie ktorych osoby odpowiedzialne za to co sie stalo powinny zostac ukarane.
A to, ze te mechanizmy nie zostana wykorzystane (mile sie zdziwie jesli tak sie stanie) jest przejawem zapasci wladzy sadowniczej i wykonawczej, w jakiej znajduje sie nasze panstwo.
Takie nieprzewidziane rzeczy, bedace efektem ludzkiej glupoty zdarzaly sie, zarzaja i zdarzac beda. A zapobiec im mozna jedynie przez ksztalcenie, ksztaltowanie ekologicznej swiadomosci, oraz poprzez zaszczepianie zamiowania do przyrody.
Osobiscie mierze sily na zamiary - nie mam ochoty na zakladanie organizacji ekologicznej i wymachiwanie sztandarem. Wybieram trzeci sposob - zaszczepianie milosci do przyrody, konkretnie do Bieszczadow. A robie to poprzez mowienie o ich pieknie, odpowiednie zachowanie na szlakach i rozprzestrzenianie "bieszczadzkiego wirusa" wsrod wszystkich znajomych. Dzialam niejako "oddolnie".
Ale zapewniam, ze jesli bedzie Naszym Gorom grozilo cos konkretnego, czemu mozna by stawic czola - zrobie to.
Jesli natomiasty Ty znasz jakies sposoby na stawienie czola ludzkiej glupocie - chetnie poslucham.
Pozdrawiam,