Ucieszyly mnie Wasze listy, i fakt, ze poruszyly Was moje zarzuty.
Mysle, ze troche przesadzilam. Jestem daleko i odzwyczailam sie od polskiej rzeczywistosci. Czy nie moglibysmy wspolnie w imieniu milosnikow Bieszczad sklecic protest na temat katastrofy na Sanie i oficjalnie zamiescic go w jakiejs gazecie lokalnej lub na stronach internetowych? Zdaje sobie sprawe ,ze to nie pomoze, ale chociaz na przyszlosc ktos podejmujac taka decyzje pare razy zastanowi sie. Dajmy znac, ze istniejemy, ze jest spora grupka ludzi z calej Polski i nie tylko, co nie sa im obojetne bieszczadzkie rzeki, szlaki czy parki.
Bywalcze co do sytuacjui w Kanadzie, to zwykli smiertelnicy maja az za duzo do powiedzenia. Wystarczy maly protest na pismie i kilka podpisow i rozpoczyna sie cala batalia. Czasami to nawet o "glupie" wyciecie starego drzewa. Mimo ,ze spoleczenstwo jest wielonarodowosciowe to przyjelo jakos prawo tego kraju, nie ma smiecenia, wandalizmu. Za zerwanie grzyba w parku mozna zaplacic nielicha kare. Duzo jezdzimy po kampingach, gdzie obowiazuje cisza nocna, zakaz uzywania odbiornikow radiowych, a piwko mozna pic tylko na swoim terenie. Wstydem byloby pozostawienie po sobie butelek czy smieci. Mozna naprawde odpoczac i delektowac sie natura.
Nie mialam intencji psuc Wam imprezy, zycze milego wieczoru i dobrego piwa ( wedlug wlasnego upodobania) Wypije tez Wasze zdrowie, (odkrylam tu jakies Warka i Magnat). Pozdrowionka dla wszystkich
Dorota