Mostki są potrzebne. Bez mostków można się błotem pomazać albo i nawet nogawki do kolan zamoczyć. Ba, gdyby nie kładki, to można by nawet całemu wpaść do wody. A w wodzie czyha niebezpieczeństwo. Tak więc po tej wnikliwej analizie dochodzę do wniosku, że trza budować, budować, a ja pójdę i tak bezdrożem, gdy tylko mi się to zamarzy. Na marginesie, nieco rozszerzając zagadnienie - popatrzcie na byle foto naszej krainy zrobione z góry. 99,99999999% przeciętnego takiego obrazka to obszar w jakiś sposób przekształcony przez człowieka. I co tu narzekać na jakieś tam bzdetne kładki? A i większość z nasz idzie przez te swoje chaszcze lub kładki do jakiejś budowli. Z elektryką albo przynajmniej wielkoprzemysłowymi świecami stearynowymi lub naftą destylowaną w Petrochemii. Nie idziemy do nory pod świerem. Najlepiej moim skromnym zdaniem jest przyzwyczaić się do ludzi:) Wtedy kładki, budki, szosy, auta itd, itp przestaną razić.
Pzdr
Derty


Odpowiedz z cytatem