Asiu,
mostek nie przeszkadza w niczym, nawet pomaga, ale dla "chaszczowych" nie jest do niczego potrzebny, "chaszczowy" i tak przejdzie, i nawet nie pomyśli: szkoda, że tu nie ma mostku.
Tylko po co na siłę udostępniać takie miejsca jak Brenzberg. Podjedzie autokar, przywiezie dziatwę szkolną i zamiast na Bukowe pójdą na Brenzberg.Bo bliżej, łatwiej. Zadepczą, zaśmiecą, a i tak niczego nie zrozumieją. A Andrzej, po nieudanej wrześniowej próbie odnalezienia leśniczówki uparł się, że w maju pójdzie tam jeszcze raz. I nie przeszkodził mu ani ulewny deszcz, ani brak mostka. I to jest piękne. Teraz już nie było by to takie romantyczne. Ocalmy dzikie, mało znane miejsca. Nie dlatego, że "chaszczowi", to "prawdziwi", a "solinowi" "nieprawdziwi", tylko dla samych Bieszczadów. Tak mało tych dzikich zostało...