Może hipotezy są i teoretyczne, ale na Dydiowej widziałem ekipę mierniczych, która cosik mierzyła.Ciekawe pod co? A na łąkach pracowało dwóch kosiarzy, pracowicie je wykaszających podkaszarkami .Hałas od tego był znaczny.Chwała Bogu, droga jest w tak fatalnym stanie, że żaden samochód terenowy tamtędy nie przejedzie.
A co do meritum wątku,to akurat takie ułatwienia w dostępie do miejsc historycznych, związanych z jakimiś szczególnymi wydarzeniami ,są uzasadnione.
Zresztą,po roku gdy drewno zciemnieje,ścieżki zarosną,to przyroda z powrotem obejmie we władanie ten teren.