Czterech panów B.
Wiesz Bartku. Trochę obok tematu.
Tak analogia mi się pcha z literatury. W książce Jana Długosza, w opowiadaniu "Twarz Szchary" jest taki człowiek - Jan Surdel. I on, po wyczerpującej wspinaczce na Szcharę właśnie nagle wybucha - "do du... z tym całym alpinizmem! Człowiek jest mokry, głodny, boi się! A teraz u mnie w domu jest tak pięknie, leżałbym na trawie w sadzie, jadłbym śliwki, palił papierosiki! Ostatni raz jadę, mówię wam, ostatni!".
Dlatego właśnie trzeba szybko gasić te przejawy rozsądku, które mówią, ze te wyjazdy w góry to głupie są...
Właśnie Bartku o to mi chodzi, że „bieszczadowanie” to właśnie chodzenie po murku pomimo chodnika a nie zdobywanie „dzikiego wschodu”, którego nie ma i pewnie nigdy tak naprawdę nie było (no chyba, że przed obwodnicą – w to mogę uwierzyć). Mój lekki uśmiech z lekkim przytykiem wywołują nie Ci, którzy wielką radość czerpią z łażenia po tym murku i spadania z niego, pomimo istnienia chodnika ale Ci, którzy zaklinają rzeczywistość i twierdzą, że jeszcze dwa tygodnie wcześniej był tylko murek bez chodnika, a nawet, że wcale nie było murku…
Sama po tym murku łażę z wielką radością i ciągłym niedosytem ale nie obrażam się kiedy nagle „dziki murek” się skończy i pojawi się kładka na jakimś strumyku albo na ścieżce – tam gdzie błoto – pojawi się nagle kawałek drewna po którym można przejść dalej bez nurzania się w błocie. Bo tak naprawdę – dlaczego to komuś przeszkadza w nawet najdzikszym chaszczowaniu? Staram się zrozumieć ale nie rozumiem. Przecież odkąd są ludzie w Bieszczadach to i kładki i mostki i drewniane bele tam gdzie błoto kładli.
Osobną sprawą są te poręcze i ławki na szczytach – dla mnie koszmar ale wyłącznie dlatego – że są kompletnie nie na miejscu i są wymysłem dzisiejszym – z jednej strony dla turystów a z drugiej strony – przeciw turystom.
A najbardziej ze wszystkiego mierzi mnie nieodmiennie dzielenie turystów na „lepszych - chaszczowych” i „gorszych-solinowych”
Moja mama pod koniec lat 60-tych pracowała kilka sezonów w nieistniejącym już pewnym przybytku turystycznym w Dołżycy. I z tego co ona mówi to w tamtych czasach wszyscy potrafili jakoś ze sobą rozmawiać – plecakowiec z górnikiem co to pierwszy raz w Bieszczadach, nawiedzony student z panią w szpilkach, a pani w szpilkach z miejscowym „niebieskim ptakiem’. I tak mi się wydaje, że dzisiaj tego kolorytu nie ma. Są dwa obozy – turyści „nieprawdziwi-solinowi” i „prawdziwi-chaszczowi”, przy czym pierwsi pewnie nawet nie wiedzą o istnieniu drugich a drudzy spluwają z obrzydzeniem na widok pierwszych. Dla mnie to smutne trochę i sztuczne - bardziej niż te wszystkie mostki i barierki. Najpiękniejsze miejsca zobaczyłam „pomimo” i „pomiędzy” a najciekawsze historie usłyszałam od ludzi, od których nie spodziewałam się ich usłyszeć.
I myślę, że Bieszczady przetrwają nawet jak wszyscy „prawdziwi” obrażą się na mostki i wyjadą na Ukrainę…
No to takie moje skromne zdanie, przy którym pozostanę ale do którego nikogo nie zamierzam przekonywać.
Pozdrawiam oczywiście wszystkich![]()
Akurat w przypadku, który wywołał tę dyskusję, dwa tygodnie temu faktycznie był tylko murek bez chodnika
Niechęć do budowania nowych mostków, chodników i barierek to nie jest zaklinanie rzeczywistości ani poszukiwanie czegoś, czego nie ma i nigdy nie było - to jest chęć zatrzymania tego, co jest. Albo było wtedy, gdy zaczynaliśmy poznawać Bieszczady (niekoniecznie dziesiątki lat temu). Oczywiście nie ma szans na wieczne zachowanie Bieszczadów w takim stanie jak są obecnie, ale czy to oznacza, że wszystkie zmiany muszą się wszystkim podobać?
Czterech panów B.
Bartek, wyjąłeś mi to spod klawiszy klawiatury. To chęć zatrzymania tego co jest. Stąd nasza niechęć do dzielenia się wiedzą na temat istniejących traperskich chatek, albo resztek domostw.
A co się tyczy turystów" nieprawdziwych-solinowych", to jest po prostu ten rodzaj turystyki, który większości z nas nie odpowiada. Można przejść się po tamie w Solinie i powiedzieć- byłem/łam w Bieszczadach, a można po kolana w błocie iść na Dydiową i też to powiedzieć. I w jednym i w drugim przypadku będzie to prawda, a jednak zupełnie różna.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)