Podobny argument padł w Zawadce, zacytuję z pamięci:
"jeżeli nie lubisz iść szlakiem możesz przecież przedzierać się przez kosodrzewinę 2 m od niego".
Ale przecież to wcale nie o to chodzi !!!
Ja lubię chodzić drogami, ale naturalnymi, płajami wydeptanymi przez pokolenia pasterzy. I wcale mi też nie przeszkadzają "przełazy" przez worynie (albo worynio-podobne płoty), bo tamtędy chodzą ludzie kosić łąkę lub pracowac w polu, lub na przystanek.
Kocham samodzielne wyszukiwanie drogi z połoniny na połoninę, widzę ją z daleka - i decyduję - tędy sobie pójdę.
Ale nie lubię kiedy góry zamienia się w miejski park, gdzie są wyznaczone ścieżki posypane żwirkiem aby były równe oraz tabliczki informacyjne.
Z drugiej strony wiem, że w naszych Bieszczadach ludzi jest już tyle że trzeba to jakoś ogarnąć, skanalizować ruch turystyczny, zamknąć ludzi wewnątrz barierek aby się nie rozłazili.
To niestety jest konieczność !
Ale na litość boską nie udostępniajmy nowych dotychczas dzikich miejsc !
Po co ?
Jak mówił parę razy kolega (cytując kogoś) - kto wie - ten wie.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem