"Precz z barierkami!" Modne i oczekiwane na tym forum hasło. Zgrubnie się z nim zgadzam, ale w tym wątku nie pójdę za tłumem...
Wędruję czasem m.in. z Synkiem. Tzw. "żywe złoto", wszędzie Go pełno, wszystkiego musi dotknąć. Osiem lat, więc za rączkę nie trzymam.
Czasem staram się patrzeć na problem z Jego perspektywy. Wszystkiego musi dotknąć, oprzeć się, czasem nie chodzi tylko biega.
Gdyby po ciemku zobaczył most przywołany przez Browara, który z załozenia ma barierki (i w dużej części mostu są one kompletne), to myślę, że "w ciemno" by założył, że poręcze są za każdym betonowym słupkiem i "musiałby się oprzeć".
Gdyby zobaczył mostek przywołany przez Bubę założyłby, że trzeba uważać, choć pewnie jego własna ocena bezpiecznej odległości od krawędzi byłaby inna niż moja
Patrząc z takiej perspektywy problem nie wydaje mi się śmieszny.
Popatrzcie na artykuł. To nie jest mostek na szlaku...
Na szczęście mój "Mały" swój rozum ma, a ja go i tak mimo to pilnuję.