Ha wiesz ... w pewien sposób może to tłumaczyć skąd ludzie mieli siłę wspinać się wyżej i wyżej po wypiciu maślanki po kompociku.... sam poczułem ogromny przypływ energii przypodejściu jednoczesnie głowa poruszając się szybko w poszukiwaniu miejsc intymnie zakrzewionych groziła obolałym karkiem... jednak wszystko wróciło do normy... a smak maślanki pozostał w pamięci jak widać... Jednak z tego co widziałem zdarzały się paniusie z obrzydzeniem spoglądające na kubek wielokrotnego użytku.... Myślę że Góry to mentalność obojętnie czy Bieszczady Pieniny czy inne, żeby je kochać nie trzeba zdobywać najwyższych szczytów, dzikich przełęczy wezbranych potoków... Wystarczy podziwiać ich majestat widzieć cel ich istnienia, szanować ich majestat i tęsknić na wygnaniu poza nimi....