Byłem w górach ukraińskich kilka razy (w tym roku) i nie widziałem żadnych zwierząt (poza owcami, końmi i krowami no i psami pilnujacymi stad) tak, że dzikie zwierzęta można spotkać tylko w bajkach i opowiadaniach po różnych trunkach przy ognisku.
Byłem w górach ukraińskich kilka razy (w tym roku) i nie widziałem żadnych zwierząt (poza owcami, końmi i krowami no i psami pilnujacymi stad) tak, że dzikie zwierzęta można spotkać tylko w bajkach i opowiadaniach po różnych trunkach przy ognisku.
Moje są góry, górki i góreczki:)
Niezupelnie, ale trzeba sie nieco postarac. Jechac np. w maju kiedy jest malo ludzi. I chodzic. Niedzwiedzie zyja w gorach i wyludnionych dolinach np. Sianki, Otryt, Rwki, Magura Stuposianska, Pszczeliny - ostoja niedzwiedzia od strony Magury, Carynskie, itd....Mozna wymieniac i wymieniac. Patrzec pod nogi na szlaku - zmije, slady misiowe. Albo posiedziec spokojnie w Siankach, a dokladnie np. w ruinach dworu - fajny widok na strone ukrainska. Co jakis czas przebiegaja stada lub pojedyncze okazy z Ukrainy wlasnie na strone polska. Osobiscie widzialam stado dzikow, a konkretnie loch z malymi. Slady wilkow, zmije. I juz mi wystarczy zapeniam. Nawet zdjecia posiadam.
Ech Duchu. Nie starasz się. No i kiedy ty jeździsz w te Bieszczady, stonko ty :)))) Że nawet misia nie widział ty, ani nawet jego śladów.
Rozbawił mnie ten post do łez.
I zasiał straszny zamęt w głowie. Chyba się będę bała jechać...
No ale co się dziwić, skoro nawet na tablicy w Łopience występują "groźne gatunki zwierząt, np żmije, niedźwiedzie".
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)