Komańcza okazała się bardzo dobrą bazą wypadową - nie tylko w Bieszczady Zachodnie ale także w sąsiadujace okolice Beskidu Niskiego. Choć zaraz na wstępie w Komańczy bardzo niemile zaskoczył mnie widok schroniska PTTK bez dachu (nawet słówkiem nie zająknęli się na stronie że budynek jest częsciowo w remoncie) to znalezienie noclegu na kwaterze prywatnej okazało sie nie być większym problemem - w środku tygodnia, za niewygórowaną cenę, z miejscem na zaparkowanie autka.
Spodziewając się większej ilości turystów w Ustrzykach Górnych darowałam sobie je na weekend - Kremenaros okazał się nie tylko zajety do ostatniego miejsca ale także i nieopalany.
Za to w Bacówce Jaworzec było tak cieplutko a widoki wkoło takie cudne, ze nie przeszkadzało mi nawet nocne sapanie siedmiu chłopa w pokoju i solidne chrapanie kolejnego tuż za ścianą. Może troszeczkę z ceną przesadzili: miejsce w pokoju osmioosobowym kosztuje 22 zł - ale możliwość rozpalenia ogniska, z czego chwast skwapliwie skorzystał, okazała się atrakcją która złagodziła nieco to niefajne odczucie.
Tuż po weekendzie w kwaterach w Ustrzykach Górnych można było nawet powybierac. Za 30 zł udało mi się dostać miejsce w czysciutkim, nowym pokoju z możliwością dostępu do porządnej kuchni oraz nowej łazienki. Z miejscem do zaparkowania samochodu rzecz jasna. Minusem pobytu w Ustrzykach okazała się fatalnie funkcjonująca w roboczych dniach tygodnia komunikacja prywatna. Ale podobno tak tam jest poza sezonem letnim i weekendami.


Odpowiedz z cytatem