A ja jeszcze a propos czołgu :)

Kiedyś będąc jeszcze w podstawówce za czasów lepszego ustroju Pani od polskiego zorganizowała nam wycieczkę szkolną po bieszczadach :)
Nie pamiętam co chciała nam pokazać w związku z tym, ale pamiętam bardzo dobrze jak po przyjeździe do Baligrodu zobaczyliśmy ten czołg :)

Oczywiście wycieczka na złamanie karku udała się w wiadomomym kierunku i jako, że czołg był "otwarty" tzn. można było dostać się do środka zajęliśmy się badaniem wnętrza czołgu.

Wtedy to dzięki wydatnej pomocy dwóch kolegów zaczęliśmy za pomocą odpowiedniej przekładni obracać wieżyczką, a tym samym i działem :)

Pech chciał, że na drodze lufy działa znajdowało się drzewo, a my nie wiedząc co stawia nam tak duży opór "ukręciliśmy" mechanizm przekładni tak, że działo nie można już było poruszyć :)

I wtedy dopiero zaczęła się zabawa bowiem okazało się, że lufa skierowana jest w kierunku posterunku milicji! :) Ze zwykłych uczniaków 4 klasy podstawówki staliśmy się wrogami klasy ludowej i chcieliśmy nawet doprowadzić do zniszczenia posterunku organu władzy :)

Sprawa skończyła się nagannym zachowaniem i zawieszeniem w szkole, Pani od polskiego dostała naganę do akt :), a nasi ojcowie obowiązkową wizytę na kolegium do spraw wykroczeń w Ustrzykach Dolnych i kary po 3000 złotych polskich :)

Wszystkie kary skupiły się oczywiście na mnie po powrocie ojca z Ustrzyk tak, że przez następne dwa tygodnie unikałem jak mogłem spotkań z ojcem czy nawet nadmiernego rzucania mu się w oczy.

Koledzy według realcji też nie mieli lekko :)

Ach co za czasy :)))