. Zgłosiliśmy w placówce straży, że chcemy iść na Sokoliki do cerkwi, nie było żadnego problemu ( jak się później okazało jednak był ). Procedura podobna jak na Kińczyk. Czekając na pociąg do Sokolików poszwendaliśmy się trochę po wiosce i aż dziw bierze, że kiedyś było tu 2000 miejsc noclegowych czy chociażby skocznia narciarska i masa tras narciarskich. W końcu pociąg przyjechał, zostawiliśmy nasze rzeczy u kolejarzy i na lekko ruszyliśmy do Sokolików. Po 20 min byliśmy na miejscu. Tam przywitał nas strażnik graniczny, sprawdził paszporty, i pyta się, gdzie idziemy, my, że do cerkwi, on zrobił oczy i mówi, że nie można, że cerkiew jest za drutem. Nastała cisza, w końcu strażnik wziął telefon i zadzwonił do naczelnika, mówi, że są turyści z Polski i chcą zobaczyć cerkiew, naczelnik mówi, że wejście w okolice cerkwi jest zabronione. Strażnik był bardzo miły, powiedział, że szkoda, że nie możemy iść i że sam z chęcią by z nami poszedł i pokazał cerkiew, zapytaliśmy się więc czy chociaż z daleka możemy ją zobaczyć. Wykonał znowu telefon i okazało się, że też nie można. W końcu powiedział do nas tak: Dobra, ja was nie widziałem, wy mnie też nie, jakby co nic o tym nie wiece, że nie można tam iść, a jakbyście spotkali kogoś z naszych po drodze to się nie bójcie. On poszedł w swoją stronę, my w swoją

Od razu chciałbym podważyć to co pisze w mapie Użański Park Narodowy, że dojście do cerkwi jest możliwe tylko po zgłoszeniu w palcówce straży w Siankach, jak widać to nie wystarczy. Ruszyliśmy drogą wzdłuż drutu, po około 45 min ujrzeliśmy cerkiew, rzeczywiście była za drutem, jednak w jednym miejscu drut był przerwany, tak, że swobodnie można było tam przejść bez gimnastykowania się. Zrobiliśmy postój, zjedliśmy, w końcu kolega mówi, że chyba tam idzie, zebraliśmy się szybko i pojedyńczo na zmianę puściliśmy się do cerkwi. Przechodzi się za drut, tam chaszcze i pokrzywy na 1,5 m, trzeba się przez nie przedrzeć i po około 100m jest się w okolicy cerkwi. Każdy z nas był tam ok. 5min. Szybkie zdjęcia, filmik i ogień z powrotem. Nie wiem jakie byłyby konsekwencje, jeśli ktoś by nas złapał, w każdym razie możliwość wejścia jest, ale tylko na własną odpowiedzialność. Nie mam pojęcia czy tam już nie pilnują, czy rzadko, czy może mieliśmy niesamowitego fuksa ( w ogóle to nie wiem czy mogę pisać tu takie rzeczy

). Wróciliśmy na stację i tam czekaliśmy na pociąg uśmiechnięci od ucha do ucha
Zakładki