Doroto i FAnko,
nie wiem czy ja Wam czy wy mnie sprawiacie większą radość. Cieszę się, że przydały się na coś te zdjecia. Ja nigdy fotografem nie byłam i nie będę, ale jak to mawia jeden z zagorzałych maniaków fotografii - znalazłam podobno swoją formę i narzędzie. Teraz nie rozstaję się z aparatem, znajomi żartują, że przyczepił mi się do rąk. Ale największą radość sprawia mi podzielenie sie tym co zwróciło moją uwagę. Na wyprawach rowerowych, czy pieszej włóczędze czy po prostu w drodze do pracy.
Jest to swoisty pamiętnik.

Dużo spokoju i zdrowia.

wasza