2.09.
Dzień wita nas deszczem. Pada i pada czy jest szansa na poprawę? Jedyne co nam zostało to obserwacja przez okno popisów skrzydlatych braci mniejszych. Niebo koloru szaro-stalowego i nisko snujące się chmury przykrywające szczyty nie dają nadziei na poprawę pogody. Skrzydlaci przyjaciele wybrali sobie linie energetyczne naprzeciwko naszych okien na swój sejmik przed odlotem. Fajnie to wygląda gdy na całej długości linii energetycznej siedzą ptaki. Prawdziwym klejnocikiem jest sikorka bogatka przylatująca na gałązkę sosny naprzeciwko okna. Buty i ciuchy schną więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. No ale korzystając z przerwy w opadach idę do sklepu wymienić puste pojemnik na pełne złocistego płynu oczywiście niepasteryzowanego. Przy okazji rozmowa z Czesiem. Pociesza, że od jutra będzie poprawa pogody. Mówi, że już popołudniu powinno być ładnie. Patrząc w niebo powątpiewam w te prognozy. Zaraz przypomina mi się kawał o indianach i szamanie co przypowiadał pogodę. Wracam na kwaterę, pijemy kolejną kawę, przeglądam zdjęcia. Cóż za nuda wyć się chce. Zbliża się obiad. Dzwoni Bertrand z informacją, że jutro zmienia miejsce zakwaterowania. Przemieszcza się do Smolnika n. Sanem do „Wilczej Jamy”. Po obiedzie pogoda zaczyna się zdecydowanie poprawiać. Widać nawet niebieskie niebo no i słonko zaczyna wychylać się za chmur. Trudno nie skorzystać z okazji jest już zbyt późno na jakiś dłuższy wypad ale spacer dookoła UG jest ze wszech miar wskazany. Idziemy najpierw w kierunku Szerokiego Wierchu. Ostatnie opady deszczu podniosły poziom wód w potokach. Terebowiec szumi i kusi aby zejść nad jego brzeg aby podziwiać wartki nurt. Spacer po łąkach i ścieżkach wokół UG jest namiastką planów jakie mieliśmy na dzień dzisiejszy ale z aurą nie wygrasz. Trzeba się cieszyć tym co jest. Ale jest nadzieja, że jutro uda się zrealizować którąś z zaplanowanych tras. Wieczór kończymy małym przyjęciem w związku z imieninami mojej lepszej połowy. Przy Jasiu Wędrowniczku i słodkim co nieco wieczór minął bardzo przyjemnie. Nie mogę tu nie wspomnieć o prezencie, który wcześniej moja lepsza połowa dostała od Renatki i Bertranda. Znakomita nalewka która mogłaby konkurować w „Festiwalu dobrych smaków”. Może ten koktajl spowodowała, że wszyscy zasnęliśmy jak kamienie.
cdn.
1.jpg2.jpg4.jpg5.jpg3.jpg6.jpg9.jpg10.jpg7.jpg8.jpg


Odpowiedz z cytatem