Czarno-białe opowieści ze szlaku...
Wyruszyłam końskim szlakiem na Smerek. Po pierwszym wzniesieniu oderwałam wzrok od ziemi i ujrzałam biedne stworzenie spoglądające tęsknym wzrokiem w kierunku Wetliny. Popatrzyliśmy chwilę razem, ale musiałam ruszać w drogę, do zmroku nie zostało dużo czasu. Rzeczywiście schodziłam już po ciemaku, szosą ruszyłam kurs galopkiem ku noclegowni, oślepiana co jakiś czas światłami pojazdów. Jakie było moje zdziwienie, kiedy rano ujrzałam zwierzę przy ścianie mego domu, grzejące się radośnie w słońcu...


Odpowiedz z cytatem