Pokaż wyniki od 1 do 10 z 50

Wątek: Kinburn, Arabatka i Krym- wrzesień 2010

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Kinburn, Arabatka i Krym- wrzesień 2010

    kupujemy mleko i ser od babuszki, które są tak pyszne ze pochłaniamy je na miejscu.





    dziś czeka nas dluuuga droga- planujemy dotrzec az do geniczewska.

    Po drodze odwiedzamy pustynie pod chersonem- zwana oleszkowskie piaski-ponoc najwieksza na ukrainie. Ze zdjec w necie wyobrazalismy ja sobie jak sahare- jednak w rzeczywistosci bardziej przypomina błędowska acz są miejsca gdzie faktycznie zdjecia można porobic iście- piaszczyście pustynne









    niektorzy nie odmawiaja sobie przyjemnosci pobiegania boso, potarzania się w piachu czy turlania się z górki :)

    potem jedziemy glownie przez ogromne pola uprawne, gdzie cale stada ludzi zbieraja w ogromne wory przerozne warzywa. Owocuje to duza iloscia malowniczych, przydroznych bazarow , na których często się zatrzymujemy, zaopatrujac w rozne pysznosci: arbuzy, melony, pomidory, papryki, winogrona, brzoskwinie, cebule-taka czerwona i splaszczona grzbieto-brzusznie i bardzo slodka w smaku.



    Stragany w duzej czesci robia wrazenie punktu zaopatrzenia hurtownikow- cebule kupuje się tu na worki, arbuzy i papryke na bagazniki.







    Wielu handlarzy spedza tu również noce o czym swiadcza miejsca noclegowe na obrzezu straganow czy prowizoryczne kuchnie polowe.





    Dlugi czas jedziemy wzdluz krymskiego kanału- to dzieki niemu na tych suchych terenach tak rozwinelo się rolnictwo- wiele razy mamy okazje widziec ogromne jezdzace machiny do nawadniania pol. Jak widac – nie zapomniano o budowniczych wielkich i mniejszych kanałow



    większość tutejszych przystankow autobusowych rozni się od swoich braci z innych czesci ukrainy- nie pokrywaja ich roznorodne mozaiki, a malowane są w sloneczniki.



    Często przy nich są również kibelki- ten niestety nie nadaje się do odwiedzenia - jakiś jego uzytkownik troche za dużo wczesniej wypil

    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  2. #2
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Kinburn, Arabatka i Krym- wrzesień 2010

    Szukajac kibelka nad siwaszowymi rozlewiskami, pelnymi kolczastych drapiacych ostow i pachnacych ziol- przypominaja mi się rozne dziecinne marzenia z odleglej przeszlosci.. Żółty atlas swiata, gdzie na okladce usmiechniety chinczyk i murzynek trzymaja globus.. Mialam chyba z 6-7 lat gdy go dostalam od rodzicow pod choinke. Ogladalam go codziennie- a tata odpytywal mnie ze stolic i flag roznych krajow. Właśnie wtedy, w tym atlasie znalazlam kilka miejsc, w które zamarzylo mi się pojechac: połslodkie- polslone jezioro aralskie, kotlina turfanska- depresja a wokół kilkutysieczne szczyty, wyspa anegada- jedyna w swoim archipelagu bez miast i duzych drog oraz wąski , dlugi odcinek ladu oddzielajacy wody zalewu siwasz od azowskiego morza- mierzeja arabacka...Dziecinne marzenia powinny się kiedys spelniac... A na mierzeje arabacka czas przyszedl właśnie dzisiaj :) :) :)



    Poczatek arabatki wyglada mocno zwyczajnie. Przekraczamy most i wjezdzamy na szeroka plytowa droge- ponoc skladniki do jej budowy zostaly pozyskane z rozebranego pobliskiego lotniska.



    Wzdluz drogi dlugie rzedy pensjonatow zaslaniajacych morze, według tabliczek i reklam jeden od drugiego bardziej luksusowy i komfortowy. W geniczeskiej gorce odbijamy z glownej trasy na priozernoje, celem zobaczenia tamtejszego slonego jeziora.

    Mocno się zastanawiamy gdzie tu skolowac jakieś drewno .. Fajnie by wieczorem na arabatce usiasc przy ognisku. Zmagania z jakims przydroznych uschnietym konarem koncza się niepowodzeniem.



    Okolice jeziora geniczeskiego są niesamowite- plaski jak stol step, pylista droga...





    Wyschniete brzegi jeziora, najpierw suchego blota, potem skrzacej się do slonca soli z rozrzuconych rownomiernie krysztalkow, az w koncu popękanej calkowicie nasyconej sola ziemi.









    A na srodku jeziora cale polacie suchutkich chrupiacych desek! Jak manna z nieba! Na nasze ognisko!! Chyba kiedys był tu jakiś pomost, albo mocowania dla sieci? W czasach jak jezioro było większe..



    moczymy tez nogi w siwaszu...jest taki cudownie cieply!!

    Wracamy do głownej drogi, mijamy striełkowoje, gdzie bezskutecznie szukamy knajpy z czymś do jedzenia. Ale za to trafiamy na dom kultury gdzie jest akurat proba koncertu jakiejs lokalnej spiewaczki.




    Za strielkowym napotykamy na samotne gospodarstwo, gdzie kupujemy mleko.







    Jest swieze- ale smakuje rybą!!! nie wiem czy dieta krowy ma na to jakiś wpływ... trawy to w tym rejonie nie ma za duzo... czy taka czy inna przyczyna ale nie ryzykujemy picia większej ilosci tego mleka i na wszelki wypadek oddajemy je naturze.

    I w ten oto malowniczy sposob wjezdzamy sobie na krym!!!! :)



    Już od dluzszego czasu- jeszcze w zamieszkanych terenach towarzyszy nam droga, pozornie rowna, ale która pokrywa osławiona „stiralnaja doska” czyli karbowana powierzchnia, jak tarka. Jak to pisali w wielu relacjach, na arabatce ma się wielki dylemat czy jechac szybko czy wolno. Jadac szybko nie odczuwa się „tarki” ale za to co jakiś czas są niespodzianki w postaci glebszych kolein, przepastnych dziur czy malych pagoreczkow na samym srodku drogi. Jadac wolno można spokojnie omijac nieliczne przeszkody, ale na tarce wszystko wpada w wibracje, które po dluzszym czasie skutkuja wyskakiwaniem kabli i wtyczek w silniku oraz przemieszczaniem się w aucie innych rzeczy które przemieszczac się nie powinny jadac przekonujemy się ze owe relacje przesadzone nie były





    Dojezdzamy w miejsce gdzie arabatka jest bardzo waska- jednoczesnie widac i morze i siwasz, jak i wystepuje bardzo dużo maloniczych malych slonych jezorek gesto zasiedlonych przez ptactwo.







    Po drodze znajdujemy gruba rybacka line- więc probujemy się wczuc w ulubione klimaty „fetorsów”



    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  3. #3
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Kinburn, Arabatka i Krym- wrzesień 2010

    Obóz rozbijamy po azowskiej stronie. Stawiamy namioty.





    Na początku nas troche razi ze na plazy co kawalek leza skupiska plastikowaych butelek powiazanych sznurkiem- chyba uzywane jako plywaki do sieci. Jednak czas zmienia podejscie do tego widoku- te butelki okazuja się wybawieniem przy stawianiu namiotu. Przynajmniej dwie napelnione woda są konieczne do utrzymania jednego sledzia w piachu aby nie wyrwal go wiatr.



    Wieczorem upragnione ognisko. Zdawalo się ze mielismy dużo drewna ale jednak dość szybko się konczy. Zbieranie chrustu na mierzei uzyskuje dość „specyficzny” charakter- chlopaki przynosza wyschniete krowie placki (o dziwo nie pachnace ryba ) które rewelacyjnie podtrzymuja ogien. Dym z ogniska przybiera nieznany mi wczesniej zapach- ani to kupa ani to dym, jakas zupelnie nowa jakosc!!!





    spozywamy naszego podluznego arbuza- kupilismy specjalnie takiego, myslac ze to może jakas inna odmiana więc i smak będzie oryginalny, jednak arbuz rozni się tylko ksztaltem- co nie zmienia faktu ze jest bardzo pyszny.





    I to wszystko pod tym rozgwiezdzonym niebem! Jeszcze nigdzie nie widzialam tylu gwiazd, normalnie ma się wrazenie jakby im było na niebie za ciasno, musialy się rozpychac i dlatego od czasu do czasu ktoras nie miala innego wyjscia jak spaść....

    niestety chłód szybko gasi plany nocnych kąpieli...

    poranek wita nas sloneczny- dopiero teraz można w pelni podziwiac w jak pieknym miejscu przyszlo nam spac!



    Dzien zaczynamy od kapieli w azowskich falach.





    naprawdę bardzo ciezko rozstac się z tym miejscem..

    Na biwaku nie byliśmy sami – towarzyszyl nam jednorożec



    Dalsza droga to znana nam już tarka, step, raz morze raz siwasz, czasem samotne gospodarstwo na koncu swiata. Od striełkowoje były 3- to z rybnym mlekiem oraz te dwa:






    Niestety większość ekipy jest zdecydowanie bardziej amatorami klimatyzacji niż otwartych na osciez okien więc nie mam wyjscia i wyprowadzam się w 2/3 na sloneczny swiat, gdzie pysk mi smaga stepowy pylisty wiatr zamiast lodowatego powiewu z pudelka ze sztucznym zapaszkiem..



    im blizej solianoje tym więcej na brzegu biwakujacych, pojawiaja się motory, skutery jak również dzielne łady i zaporozce ochoczo zmagajace się z tarkowata nawierzchnia.

    Mijamy solianoje kierujac się w strone twierdzy arabat. Dużo z niej nie zostalo, ale piekne widoki i ogromne ilosci pachnacych ziol rekompensuja mala ilosc kamiennych scian.







    Nad siwaszem lataja paralotnie i spadochroniki a w oddali majacza szpiczate sylwetki krymskich gor.. może to karadag w który chcemy się niebawem wybrac?



    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  4. #4
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Kinburn, Arabatka i Krym- wrzesień 2010

    Dziś zamierzamy dotrzec na meteostacje karabi. Po drodze mijamy stary krym z duza iloscia meczetow, dalej jedziemy przez biełogorsk, gdzie z daleka usmiecha się do nas imponujacych rozmiarow biala skala (nie martw się, wrocimy tu do ciebie!!) Dalej przez golowanowke, gdzie skrecamy na pczelinoje. Jeszcze 10 km drogi do wsi, 10 km do meteostacji więc wydaje nam się ze jestesmy już prawie na miejscu...Droga do pczelinoje jest znaczona na mapach jako „ulepszona droga gruntowa”- tak tez wygladaja jej pierwsze 2 km...potem zaczyna przypominac skrzyzowanie drogi zrywkowej w bieszczadach z korytem wyschnietego potoku Żłobione woda koleiny, w najlepszych miejscach dochodzace chyba do pol metra, ogromne kamulce które nijak wziac między kola, objechac czy wykopac..





    Aby odciazyc auto wysiadamy i idziemy pieszo. Teraz dobitnie zrozumialam slowa tego goscia którego pytalam o dojazd na karabi: „nie, wasza skoda tam nie dojedzie, nie ma najmniejszych szans, nawet o tym nie mysl”. Jakos 2 km przed wsia robi się ciemno, kamulce coraz większe.. więc na malej polance pod slupami postanawiamy rozbic namioty i przenocowac. Przy stawianiu namiotu mamy maly dylemat czy lepiej mieć nas soba kable z pradem czy lepiej postawic namiot blizej drogi gdzie być może noca będzie sunal jakiś niezbyt trzezwy gruzawik bez swiatel? Wybieramy jednak kable...



    w namiocie znajdujemy dosyć duzego owada o dosyć specyficznym wygladzie...



    wieczorem imprezka, dużo dobrych kahorow pokupowalismy więc pijemy na trzy rece



    Rano, jeszcze przed sniadaniem biegniemy z toperzem zobaczyc pczelinoje- w koncu jestesmy tak blisko! Wioska jest tak urocza ze trudno to opisac! Chyba z 10 zamieszkanych domostw, kilka opuszczonych.. srodkiem drogi przechadzaja się cale stadka rozowych i łaciatych swinek, na plotach susza się garnki a wokół otwieraja się widoki na pelne białych skalek góry w których widac jaskinie i regularne otwory jakby skalnych miast..














    Niebo jest bezkresnie niebieskie, sloneczko dogrzewa- chyba pierwszy taki naprawdę goracy dzien na tym wyjezdzie, kwiczą biegajace wokół prosięta- normalnie można oszalec z radosci!!!

    wracamy na miejsce biwaku. Dziś rozstajemy się z reszta ekipy.. oni jada w strone eupatorii i saki, odpoczac, pokąpac się w morzu i troche „popławic się w luksusie”. My natomiast ruszamy z plecakami ku szczytom karabi jajły, popławic się w chaszczu, pylistych drogach, pachnacych ziolach i gorskim wietrze....

    CIĄG DALSZY NASTĄPI.....
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Krym
    Przez Basia Z. w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 01-10-2012, 17:04
  2. Krym po raz trzeci
    Przez Basia Z. w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 19-09-2011, 17:35
  3. Czarnohora...sierpień / wrzesień 2010
    Przez joorg w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 21
    Ostatni post / autor: 05-01-2011, 00:32
  4. elektriczkami na krym
    Przez buba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 45
    Ostatni post / autor: 18-05-2010, 20:52
  5. krym- zdjecia
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 04-09-2007, 23:21

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •