Rano piekna pogoda więc ruszamy na biala skale. W jakims przewodniku wyczytalam ze idzie się tam z czernopola co jest totalna bzura. (może dlatego ze kolo czernopola jest gora Ak, a biala skala to Ak-Kaja?)
Nadrabiamy więc z 10km drogi, ale przynajmniej polazilismy troche po zaułkach biełogorska :)







w koncu lądujemy we własciwej miejscowosci pod sama biała skala.




Z wioski kreta droga pniemy się w gore- krajobraz pylisty i wygrzany słoncem















Biała skała to jakby uskok czy jakieś pękniecie terenu- z jednej strony 100m przepasc a z drugiej łagodnie rozlewajacy się plaskowyz az po horyznt.








Na gorze spotykamy rodzinke z moskwy która przyjechala tu terenowka od strony plaskowyzu. Fotografuja swoj wehikuł w roznych ujeciach, na mrozacych krew w zyłach polkach skalnych i stromych podjazdach.




Wspolnie wypijamy winko (oni maja wytrawne, my słodkiego kahora) , gawedzimy o krymie (oni bywaja tu przynajmniej 5 razy w roku), obiecujemy wymienic się fotkami i pisac do siebiemaile. Troche mnie zalamuja mowiac ze karadag wciąż zamkniety :(


gdzies w oddali szaleje burza...