zatem szukamy plazy- pierwsza proba okazuje się nieudana- dochodzimy do miejsca skad już widac deptak i wode, ale droge przegradza nam bagnisty kanałale już za drugim razem się udaje. Na nabrzezu mile knajpki z czeburiekami i innym zarciem , fajna stołowka z widokiem na fale, klimatyczne stragany z rybami i domasznim winem :)
probujemy wodki z winogron- ponoc najlepsza jak się ja zagryza winogronkiem- faktycznie!!!
fale na morzu są wielkie, toperz się kapie.
Na molo stada turystek robia sobie zdjecia na tle karadagu- iscie jak na NK, w ponetnych pozach, z dekoltem do pasa lub w stringach-oczywiscie z najlepszego ujecia
inni tylko się przygladaja falom
zakupujemy dwie ogromne najezki- coby nam ladnie wisialy w pokoju u sufitu. Idac z kartonem pod pacha zaczyna nam pachniec wielka przygoda na granicy więc piszemy smsy do znajomych coby się upewnic ze najezka nie jest tu jakas chroniona czy zakazana.
nad miejscowoscia goruje ogromny opuszczony, niedokonczony hotel - jeden z glownych celow naszego jutrzejszego dnia! Wczesniej wspominany chyba na forum i upatrzony na stronce http://urban3p.ru/object3804/
Rano fale jeszcze wieksze- ja wogole boje się wejsc glebiej niż do kolan, jako ze nawet toperz ma problem utrzymac się na nogach i morze rzuca w niego wielkimi kamieniami.
Idziemy zwiedzic opuszczony hotel- obiekt jest niepilnowany, az dziwne ze nie spotykamy tam nikogo... z dachu roztacza się cudny widok na okolice, na morze, karadag, gory nad lisia buchta. Wygrzewamy się na rozgrzanych plytach kontemplujac widoki i rozpijajac domasznie winko.
W pewnym momencie spotyka nas wielkie nieszczescie- część pysznego winka wylewa się na beton :(
ale niektorzy zdaja się być z tego calkiem zadowoleni
![]()


ale już za drugim razem się udaje. Na nabrzezu mile knajpki z czeburiekami i innym zarciem , fajna stołowka z widokiem na fale, klimatyczne stragany z rybami i domasznim winem :) 


















Odpowiedz z cytatem