Amatorzy zycia nocnego w nikołajewce również znajda cos dla siebie. Osrodkiem „kulturalno-oswiatowym” miasteczka jest „night club 555”, którego to obecnosci nie da się nie zauwazyc (to oni łupia nam po nocach). Na codzien reklamuja się skromnie jako „sushi bar”.
Można się zalapac na walki w blocie damskich gladiatorow i drugie- dla zaawansowanych cos z pilami i trumna![]()
Pozegnanie z morzem jest trudne... jeszcze pol godzinki, może jeszcze 15 min w sloncu, z widokiem na drobne falki, i ciagnacy się po horyzont klifowy brzeg..
na koniec wypozyczamy sobie jeszcze wodny rowerek :)
dziś już poczatek powrotu- zmierzamy do symferopola. W marszrutce przypada mi do gustu tabliczka- wreszcie wlasciwe podejscie do przystankow!
(chcesz wyjsc? Krzycz!)
w symferopolu na dworcu dzikie tlumy! Obsiadniete szczelnie wszystkie lawki, murki, kwietniki.. cudem udaje nam się dostac ostatni wolny pokoj w dworcowych „komnatach oddycha”. Jestesmy we 2 osoby w trojce, ciekawe czy nam kogo dokwateruja..bo kiedys spiac w takim przybytku w siankach w karpatach dostalismy do pokoju babuszke z prosiakiem :) troche nam to utrudnilo spanie bo babuszka chrapala jak niedzwiedz, a zaniepokojony niecodziennym srodowiskiem prosiak kwiczal zalosnie ale nie zalowalismy takiego noclegu- klimat nie do pobicia i wspomnienia na cale życie! Wogole o przygodach w tych dworcowych hotelikach to by można osobna relacje napisac
Tymaczasem w symferopolu noc spedzamy spokojnie i bez przygod. Z okna widok na perony- klebiące się stada ludzi, z okna to troche jak obserwowac mrowisko.. swisty pociagow, turkot walizkowych koleczek na kostce i monotonne glosy megafonow...
ogolnie udaje nam się wszystko zalatwic co było w planie- zakupic nowy kubeczek- nastepce biedaka zgubionego na pamietnej imprezie nad gorskim jeziorkiem w karpatach, polecany przez wołodie film „kaukaska pliennica”-(na tak pirackiej plycie ze nie wiem czy wogole będzie się odtwarzal, cala torbe keczupow i sosow oraz dwa przewodniki po wschodniej ukrainie, z uwzgednieniem donieckiej i ługanskiej oblasti. Tam gdzie chcemy się za rok wybrac, a polskie zrodla mowia tylko ze „tam nic nie ma”. Tym samym zyskuje lekture na dlugie zimowe wieczory a na przyszloroczna wyprawe pomoc w ustaleniu trasy i co najwazniejsze- sugestie odpowiedzi jak nas ktos spyta „a po co zescie tu wogole przyjechali?” Bo wiadomo ze w karpaty się przyjezdza aby wedrowac z plecakiem po gorach, na krymie jest morze i zabytki- a czego u licha może szukac zagraniczny turysta w malych miasteczkach donbasu?
![]()
w powrotnej podrozy plackarta spotyka nas wielkie rozczarowanie- nikt nie handluje pierozkami, nieliczne babuszki maja wareniki, wszyscy sprzedaja tylko owoce :(
naprzeciw nas w wagonie siedzi jakas parka, która cala droge wydzwania do roznych hoteli probujac wynajac pokoj, pytajac o cene zwykle się dowiaduja ze 200-300 UAH od osoby... skad oni te hotele pobrali? Im dalej tym są bardziej zaniepokojeni ze nie beda mieli gdzie spac...
W wagonie jada tez z nami polscy turysci wracacy z krymu, toperz upatruje ich po butach- zobacz, dziewczyna ma gorskie buty- musi być z polskipotem razem jedziemy marszrutka do szegini i sobie sympatycznie gadamy. Przed granica się rozdzielamy- oni jeszcze ida do sklepu. Chyba cale szczescie- oni mieli plecaki takiej wielkosci jak my kiedy idziemy na sobotni spacer do lasu w olawie
dziwnie bysmy wygladali razem- czworka turystow wracajacych z krymu- tylko ze dwoje ma takie plecaki jakby schowalo tam pol ukrainy
ciekawe kogo by przetrzepali na granicy
Na granicy kolejka dosyć niemrawo się przesuwa, wszystkiego chyba ze dwie godziny stoimy.Czas plynie na milych pogawedkach z mrowkami, o tym co teraz się przenosi, jak to dawniej bywalo, można wysluchac rozne historie z zycia, Obserwujemy ciekawe zjawiska, których znaczenie nie do konca rozumiemy- niektorzy dochodza tylko do kolejki czekajacych na przejscie na polska strone, po czym domagaja się aby straznicy z powrotem ich puscili na ukrainska.. i to nie jedna taka sytuacja- musi mieć jakiś ukryty cel.. wszystkie mrowki chca nas przepuscic, pokrzykuja na straznikow ze „tu wasi turysci z krymu wracaja pusccie ich bez kolejki” a tamci udaja ze nie slysza... troche się przypomnial klimat graniczny za dawnych dobrych lat...
Celnik oczywiscie zadaje pytanie co w kartonie- w ja na to ze najeżki :) „a co to jest?”-- „no takie ryby”--- „zywe?”---”no już nie”...widac to przerazenie na twarzy celnika i oczy mowiace „k.... czemu na mojej zmianie!?!?”. Aby nie było niedomowien wyciagam moje szlicznosci z pudelka. Slychac tylko ciezkie westchnienie chlopaka i chichot mrowek :) do rozmowy wlacza się druga babka -”pusc ich, to nie jest chronione. My już to przerabiali. Wiesz co mysmy tu mieli? Jedni wiezli tego trzy pudla”.
Ale musial być wtedy cyrk!!! :) :)
jeszcze tylko sforsowac cudowne nowe obrotowe drzwi budynku i już będziemy w polsce... ostatnia zapora nie jest taka latwa do pokonania.. o przejsciu z plecakiem na plecach można zapomniec.. acz niosac go w rekach tez nie jest prosto.. ciagnac, pchajac można dac rade... a najezki to chyba wtedy w zebach przenosic... a gitare gdzie wsadzic?
Oczywiscie drzwi się na nas zacinaja i potem biedna babuszka nie może wyjsc..
już nawet jak siedzimy w marszrutce, tfu- busiku (tak,tak- to już polska...) to nam jeszcze co niektore zaprzyjaznione mrowki machaja i zycza szczesliwej podrozy :)
w przemyslu gdy wpadamy na peron nasz pociag już jedzie... mijaja nas wagony a my smetnie patrzymy przed siebie – tak malo zabraklo, chyba w sekundach... w jednym oknie są konduktorzy i do nas pokrzykuja czy my chcemy wsiasc. No jasne ze tak, ale już za pozno... a oni na to ze nie ma za pozno i za chwile pociag staje... normalnie nie mozemy uwierzyc w nasze szczescie!!!! po raz pierwszy udaje się nam zlapac pociag na stopa!!!!! czy to nie cudowne?? :)
milo nas przywital nasz kraj!! oby tak zawsze!!! do takiej polski zawsze się chce wracac :) :)
ale zal ze lato się konczy a wraz z nim i przyslugujace wolne dni... i hrywny trzeba chowac na dno szaf... bo następne wyprawy w kierunku wiadomym dopiero gdy zejda sniegi i blysnie wiosenne slonce...
choc,kto wie?![]()







Odpowiedz z cytatem