Ano też się nad tym zastanawialiśmy. W budynku brak instalacji c.o., kibelek i łazienka były na zewnątrz wspólna dla piętra, ściany cieniutkie. Jak na mój gust jakiś sezonowy dom rekreacyjny. Zastanawia mnie tylko czego pilnują ci dozorcy jak to totalna ruina :)
DZIEŃ 5:
Poranek. Wyglądam na świat, pochmurno ale nie pada. Pakowanie, śniadanko. Tuż przed naszym wyjściem przychodzi kolejny dozorca z dwoma psiakami. Częstuje nas jabłkami, prawdziwymi jabłkami, nie tym sztucznym szajsem co teraz w sklepach można kupić. Czas w drogę. Kolejny dzień wędrówki po dawnej granicy PL. Początkowo widokowym grzbietem. Mijamy pomnik z okazji czegoś (ktoś wie?).
