DZIEŃ 8:
O poranku wychodzę z namiotu, pogoda piękna, szron na trawie, aparat sam wskakuje do rąk.
![]()
Dzisiaj w planach poł. Równa. Graty spakowane, włóczymy się po Prełukach szukając odpowiedniej drogi. Z ciekawości szukamy szlaku żółtego który niby leci na Równą. Znajdujemy go biegnącego wzdłuż doliny potoku Szypot a więc zupełnie inaczej niż na mapie. Kalkulujemy że pewnie biegnie koło wodospadu Szypot i dopiero wchodzi na Równą. No nic idziemy za szlakiem, zobaczymy sobie wodospad. Dolina Szypotu jest ładna, wartki potoczek w dole sobie szumi, sporo kaskad.
Po kilku kilometrach skręcamy we właściwą dolinę z wodospadem, droga łagodnie pnie się do góry. Potok Wojewodyn to w ogóle jedna wielka kaskada, co kilka kroków jakiś próg skalny. kilkaset metrów przed wodospadem spotykamy myśliwego z psem, mówi nam że tędy na Równą nie dojdziemy, że niby wiatrołomy i takie tam. No nic idziemy dalej do wodospadu. Robi wrażenie.
Przy wodospadzie ścieżka przekracza potok, potok zdecydowanie nie zachęca do przechodzenia w tym miejscu więc kombinujemy jak tu się dalej do Równej dostać. Straciliśmy prawie godzinę na badaniu okolicznego lasu i stanęło w końcu że przekroczyliśmy potok i poszliśmy dalej tą ścieżką. Żółte szlaki gdzieś zniknęły. Ścieżka początkowo wyraźna niknie w oczach, pozostają głazy, skałki, wiatrołomy i inne atrakcje dla hardcorowców.
Po moim stylowym ślizgu po skałce do potoku zmieniamy strategię. Nie ma sensu pchać się dnem potoku, atakujemy boczny grzbiet. Po drodze przez las ładne skałki.
Uff. Wychodzimy na grzbiet i otwarty teren. Na skraju lasu fajne wychodzie skalne. Jesteśmy na bocznym ramieniu Równej.
Idziemy rozglądając się za miejscem noclegowym, najlepiej z wodą.
Z daleka widzimy miejsce przy potoczku, obok majaczy nam jakaś rura czy zbiornik. Podchodzimy bliżej i już wiemy gdzie będziemy spali :) Zbiornik okazuje się przerobiony na nocleg z kozą w środku. Trochę zaśmiecony butelkami i sporo desek z wewnętrznej konstrukcji rozebrana została zapewne na opał ale jest ok, damy radę.
To był męczący dzień, chaszczowanie w trudnym terenie dało nam w kość. Po dojściu do naszego domku niewiele czasu zostało do zmroku. Kolacja, herbatka, goriłka...spać.
C.D.N.











Odpowiedz z cytatem
) ale przynajmniej nastepnym razem juz tego bledu nie popelnimy!
