Dochodzimy do potoku. Nawet most na nim jest, ale jakoś nikomu nie przypadł on do gustu. J Towarzystwo zaczęło się zastanawiać na tym jakby tu w miarę suchą nogą pokonać tę przeszkodę. Dosłownie wszyscy kombinowali jak konie pod górę. Wody w porywach 30 cm a ludziska się zastanawiali prawie jak by nad Amazonka stanęli. Postanowiłem dać przykład i szybko przeszedłem na drugą stronę wykorzystując wystające z wody kamienie. Nie zrobiłem tego żeby tylko dać przykład. Postanowiłem zdjąć wszystkich podczas przeprawy. Zaraz po mnie i po moich śladach przeprawiła się Renatka. Prawie jej się udało… Następnie wodę forsowała Kasia. Zrobiła to na wielkim luzie za to po najmniejszej linii oporu. Poszła w linii prostej. Za nią ruszyła para. On czule ją podtrzymywał nie tylko na duchu. Ona niewiele sobie robiła z wody wlewającej się jej do butów. Bardzo dostojnym krokiem przeszli na drugi brzeg. Nie zauważyłem kiedy ponumerowany Kolega znalazł się na drugim brzegu. Może Bieszczadzkie Anioły jakoś go przeniosły. Dwóch kolegów zostało z tamtej strony. Zaczęli chaszczować w górę potoku, jakby tam miał być most zwodzony albo inny jakiś prom…. Jeden z nich zaryzykował i po kamieniach jakoś przeszedł na właściwą stronę wody. Został tylko najbardziej utytułowany… Postanowił wszystkim nam zademonstrować, ze przejdzie na naszą stronę i kropla wody mu się do butów nie wleje. I wiecie co? Udało mu się. Usiadł dostojnie na ziemi, zdjął buty, ba zdjął też skarpety i przyszedł do nas. Niestety nikt z nas nie zadał sobie trudu, żeby poszukać pozostałości tartaku, które podobno tam się znajdują. Droga prawie pozbawiona błota doprowadziła nas do stokówki. Jeszcze kilkanaście minut marszu i jesteśmy przy wypale. Tam się żegnamy. My z Renatką i dwoma kolegami jedziemy do Mucznego. Tam zjadamy obiad a ja fotografuję Hiltona, którego powoli rozbiera nasz forumowy Kolega. Muszę tutaj zaznaczyć, że Ponumerowanemu jedzenie nie smakowało. Po obiedzie piwko i powrót. My z Renatką do Wołosatego. Po drodze dzwonimy do Poleja, który jutro ma się stawić w Wołosatem. Obiecuje, ze będzie. Cienko widzę jutrzejszy dzień patrząc na ołowiane chmury na niebie. …
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)