Internet to wspaniałe medium, jeśli wie się, czego się szuka i jak to znaleźć.
Ale zacznę inaczej.
W miejscowości, w której przyszło mi żyć jest stary, ewangeliczny cmentarz. W czasach, kiedy wydawało mi się, że umiem pisać prozą tak o tym cmentarzu pisałem:
Tempus fugit.
Czas przemija, przepływa przez nas, porywając nas jak rzeka. Kropla drąży kamień a czas zaciera inskrypcje.
*
Na starym ewangelickim cmentarzu były groby, na płytach których inskrypcje pobudzały
wyobraźnię dziecka, tę najdoskonalszą, jaką udało się Bogu stworzyć, i opowiadały gotykiem o ukrytych w skrzyniach grobów skarbach i starej broni, miast truposzy o czaszkach pełnych robactwa wyżerającego myśli i marzenia ludzi mieszkających tu przed II. wojną.
Dzisiaj pozostały dwie tylko nagrobne płyty, z trudnymi do odczytania gotyckimi napisami, z pokorą czekają na złodziei, którzy dostarczą je do zakładu przemieniającego niemieckie napisy na polskie. Wprawne oko przy odrobinie wysiłku odczyta imiona tych płyt: Hier ruth In Gott August Tews, Geb am. 26 December 1872, gest. am22 Mai 1935; Herman Tews, geb. am 25 Juni 1869, gest am 10 December 1897. To groby braci, Niemców, mieszkańców tej polskiej dziś krainy przed II. wojną.
Stary cmentarz nie należy już do zmarłych, ani do ich niemieckich rodzin. Odwiedzają ich tylko Polacy, szukający odpowiedzi na niezmiernie ważne pytania: jak zdobyć bogactwo, jak zostać dobrym człowiekiem lub też- jak daleko iść należy, aby odnaleźć szczęście. W efekcie tych poszukiwań pozostawiają Niemcom butelki i rzygowiny po źle strawionym alkoholu, pety, podpaski i prezerwatywy z zasychającymi plemnikami maciupkich Polaczków, dzieci cmentarza.
Stary cmentarz należy do lasu; to las go przygarnął, gdy ludzie odtrącili, to las zaadoptował to cmentarzysko ludzkich (nie) istnień, otulił swoim zielono- brązowym płaszczem, wkroczył na cmentarz dębami, klonami, akacją i bzem...
*
Pierwszy wyrósł dąb. Nie wszedł brutalnie w cmentarną ekumenę, lecz wyrósł na skraju, w samym środku wschodniej furty roku na rok coraz grubszy, coraz dumniej koronę nad cmentarzem wznoszący, coraz bardziej furtę sobą wypełniał i Polakom wstępu wzbraniał. Szumi dzisiaj ostrzegawczo: nie wchodź, uszanuj pamięć Niemców w proch i pył się tutaj zmieniających...
Furta zachodnia, od kilkudziesięciu lat na klucz zamknięta, bzem dzikim zarosła, tak że trudno jej istnienia się domyślić. Mruczy dziki bez do wtóru dębowi: nie wchodź, uszanuj pamięć Niemców, co wczoraj mieszkali w domu, w którym dzisiaj mieszkasz ty...
Naiwnie szumią, bo mur legł już pod uderzeniami czasu i Polaków. Okaleczony, wejścia już nie broni Polakom, którzy na sowy tu przychodzą wyrosłe śród grobów, a sowy kapelusze zachęcająco na Niemcach rozkładają, lecz zawsze są robaczywe, bo z pruskiego nawozu zrodzone, jakby Niemiaszki po śmierci rzec chciały: nie będziesz nas jadł, w mące i jajku na złocisty kolor do pszennego pieczywa usmażonych...
Na lewo od wschodniej furty cmentarnej, po środku której dąb- strażnik wyrósł, na prawo od furty zachodniej, w dziki bez otulonej, na wysokości alei grobów dzieci, z których mogli wyróść wielcy ludzie, a zrządzeniem Pana wyrosły wielkie robaki, tuż przy grobie Augusta Tewsa, stoi zardzewiały szkielet cmentarnej dzwonnicy.
Na szkielecie tym pewnej nocy zawisł dzwon, którego serce nigdy już bić nie będzie...
I tak dalej, i tak dalej.
cdn.


Odpowiedz z cytatem