Dziabko, masz rację nie było łatwo! Trafiłam w samo "jądro ciemności". Nic nie było widać i do dzis nie wiem who is who. Czy znów bedę musiała to powtórzyć?
Czy piotrrz i iaa mogliby się opisać , albo chociaż podać w którym kącie siedzieli... Przepraszam, mnie nie usadzono, ale sama zajęłam startegiczną pozycję (przynajmniej tak mi sie wydawało) mając po prawicy nadchaszczownika, z lewej speca od aparatu, ciut dalej organizatora tej szalonej imprezy, a naprzeciw Browara i Pierogowego. To wszystko dobrze wróżyło, niestety rimbowicze się wiercili, kręcili (z pierogami zwłaszcza) a w dodatku przemieszczali (i nagle obok odkryłam postać z pewnej bajki i nie był to królewicz
).
Drzwi były na amen zamknięte.
Tylnym wyjściem, hihihi, myknęłam do tak zwanego ogniska i tak jak kartofelki szukałam żaru w popiele.
Instynkt samozachowawczy był bardzo silny, jak mucha z pajęczej sieci, tak ja czmychnęłam za siódmą górę i przez siódmą rzekę...
Ps. Nie wspominając, że dwa razy podjęto próbę mego porwania, albo chociaż mego plecaka...
Czy piotrrz i iaa mogliby się opisać , albo chociaż podać w którym kącie siedzieli...
Nie można przechodzić do porządku dziennego nad tupetem, by nie rzec bezczelnością indywiduów uczestniczących w tej nieprzygotowanej, nieszczęsnej i w ogóle nie... "imprezie". Nie dość, że robili to co wyżej i niżej opisano, to jeszcze człowieka po kątach rozstawiają. O tempora o mores!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki