Ranek wstał słoneczny, z lekkim wiaterkiem, choć zapowiadali nawet 11 w skali Bf. To dziś, w Sopocie.
A w Wołosatem? W Wołosatem, wręcz przeciwnie, bezwietrznie, bezsłonecznie, deszczowo. W nadziei, że może przestanie padać wsiadamy w samochód i jedziemy zobaczyć stare kąty, czyli do Duszatyna. Już na drodze do Ustrzyk G. napotykamy przeszkodę. Całą szerokością drogi idzie stado klaczy ze źrebiętami. Jak podjeżdżamy bliżej, jedna staje na drodze przed autem, a reszta odbiega. Próbuję je ominąć. Po kilku próbach w końcu pomału przebijam się przez tabun. Dalej już bez przeszkód dotarliśmy do celu. Przezornie nogi uzbroiliśmy w kalosze. Polana nad Osławą porośnięta już wysoką trawą, wszystko kwitnie. Środkiem pola płynie wartki potoczek. Olchowaty szaleje na głazach, Osława toczy mętną wodę. Na polu ku mojemu zdziwieniu stoi namiot. Witam naszego kolegę z forum. Z uwagi na pogodę proponuję pomoc, jakieś suche rzeczy, buty, skarpety, sweter, transport do cywilizacji. Ale Adam jest świetnie przygotowany. Jest samowystarczalny i dobrze zaopatrzony. Życzymy mu i sobie lepszej pogody i ruszamy dalej


Odpowiedz z cytatem
Mostek gotowy, stary pocięty na klocki, trzeba się wziąć za siekierę. Jakie piękne barwy miało to drewno. Zrobiłem kilka fotek, ale one nawet połowy barw nie oddają. Jak było piękne, tak fatalnie się paliło.
