Strona 4 z 6 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 55

Wątek: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

  1. #31
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Ranek wstał słoneczny, z lekkim wiaterkiem, choć zapowiadali nawet 11 w skali Bf. To dziś, w Sopocie.
    A w Wołosatem? W Wołosatem, wręcz przeciwnie, bezwietrznie, bezsłonecznie, deszczowo. W nadziei, że może przestanie padać wsiadamy w samochód i jedziemy zobaczyć stare kąty, czyli do Duszatyna. Już na drodze do Ustrzyk G. napotykamy przeszkodę. Całą szerokością drogi idzie stado klaczy ze źrebiętami. Jak podjeżdżamy bliżej, jedna staje na drodze przed autem, a reszta odbiega. Próbuję je ominąć. Po kilku próbach w końcu pomału przebijam się przez tabun. Dalej już bez przeszkód dotarliśmy do celu. Przezornie nogi uzbroiliśmy w kalosze. Polana nad Osławą porośnięta już wysoką trawą, wszystko kwitnie. Środkiem pola płynie wartki potoczek. Olchowaty szaleje na głazach, Osława toczy mętną wodę. Na polu ku mojemu zdziwieniu stoi namiot. Witam naszego kolegę z forum. Z uwagi na pogodę proponuję pomoc, jakieś suche rzeczy, buty, skarpety, sweter, transport do cywilizacji. Ale Adam jest świetnie przygotowany. Jest samowystarczalny i dobrze zaopatrzony. Życzymy mu i sobie lepszej pogody i ruszamy dalej
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  2. #32
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Wtorek. Kalosze stają się naszym ulubionym obuwiem. Ponieważ nie wybieramy się w góry, bo leje, wybieramy się do przyjaciół. Po drodze fotografuję deszcz, mgłę, wzburzone potoki. Czas się rozciąga. Aby go jakoś wypełnić jedziemy dookoła. Przez cmentarz remontowany również przy moim niewielkim wsparciu. Słynną drogą powiatową, gdzie gady i płazy straszą turystów, by na koniec, już późnym popołudniem trafić do przytulnego lokalu, gdzie czas zamienia się w jazz. Tego Albert E. nie przewidział w swoich teoriach. Ale co On wiedział o Bieszczadach..
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  3. #33
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Czas jest nieprzewidywalny. Ty człowieku się starasz, układasz sobie kalendarz, czujesz, że go masz, a on i tak zakpi z ciebie. Było tak. Do Trójmiasta miała przyjechać grupa Czerwony Tulipan. Dwa koncerty. Jeden w Sopocie, 25 listopada i następnego dnia w Gdańsku. Ze znacznym wyprzedzeniem nabyłem 2 bilety, bo przecież mogą wykupić. W stosownym terminie, dzień wcześniej (o naiwności), przy końcu wieczornej pracy czyli około 23, Szanowna Małżonka mi przypomina: jutro nie pracuj zbyt długo, bo idziemy na koncert. Dobrze kochanie, odpowiadam, a na którą to było? Zaraz sprawdzę. I moja lepsza i ładniejsza połowa sięga do sekretarzyka, wyjmuje bilety i ... nieco speszona mówi: koncert się właśnie skończył, bilety były na dziś! Jak, kiedy zginął, przepadł jeden dzień tygodnia... nie wiem. Wielki Albert też by tego nie rozwikłał.
    Myślę, że dla porządku trzeba będzie czas znów przypalikować i wrócić do relacji. Jest listopad, więc pora na relację z sierpniowego pobytu w Duszatynie.
    cdn

  4. #34
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Cytat Zamieszczone przez długi Zobacz posta
    Myślę, że dla porządku trzeba będzie czas znów przypalikować i wrócić do relacji. Jest listopad, więc pora na relację z sierpniowego pobytu w Duszatynie.
    cdn
    No właśnie, czas najwyższy. Tylko uważaj, bo tam to dopiero czas wariuje. Przyjeżdżasz jednego dnia, wyjeżdżasz nazajutrz a okazuje się, że w tym czasie minęły dwa tygodnie.

  5. #35
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Siwy staruszek Albert uśmiecha się wyrozumiale zza śnieżnej chmurki. "Nie ty jeden masz kłopoty z czasem". A przestrzeń? Do Łupkowa wciąż jeszcze daleko. Nie mogąc zapanować nad czasem spróbuję poradzić sobie z przestrzenią.
    Jest sierpień. W planie urlopowym już od zimy wpisana jest data wyjazdu:13 na noc wyjazd. Im bliżej wyjazdu, tym ładniejsza pogoda. Tylko mój szef taki jakiś nerwowy. W końcu wezwał mnie na "poważną rozmowę". W efekcie urlop opóźniony o tydzień. Szefowie mają zupełnie inne podejście do czasu. Wyjazd z ważnych powodów przesunięty o tydzień, powrót ... o czasie, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Trudno, taka praca... ale i tak ją lubię.
    W końcu jednak ten dzień nadszedł. Ta świąteczna sobota, gdy ok 6 rano mijam gdańską rafinerię i już jestem w Bieszczadach. To taki magiczny myk. Gdańsk z tyłu, Bieszczady przede mną. Postoje na trasie dyktowane pojemnością baku auta i wytrzymałością naszego staruszka. Już 14 lat jeździ z nami w Bieszczady i należy mu się szczególna uwaga. Tym bardziej, że przed wyjazdem bardzo nam chorował i już myśleliśmy, że nie doczeka urlopu. Duszatyn przywitał nas słońcem. Przyjaciele z Łodzi "zarezerwowali" nam miejsce nad Osławą. Na polu sami starzy znajomi. Rozstawiamy domek i urządzam obozowisko. Semen zajmuje strategiczne miejsce na kocyku i wysapuje trudy podróży. Dekorację uzupełnia dzika jabłonka rosnąca nad samym brzegiem Osławy. Robię obgląd pola. Pod wiatą czysto, zagospodarowane stoły, Tomek z Gosią zadbali o porządek. Kontrola kibelka też pozytywna. Tylko droga do wodopoju zarosła zielskiem do ramion. Jutro będzie trzeba pójść do Andrzeja po kosę. I poszukać pamiątkowego kamienia, bo znów ktoś go ...
    cdn
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  6. #36
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Wstałem jak zwykle, bladym świtem...czyli tak gdzieś po dziewiątej. No dobra, przed dziesiątą. Pieska biorę na smycz i idziemy na mały spacerek, coby na polu nie brudzić. Staruszek już tylko na smyczy i zawsze w namordniku. Na smyczy, bo już jest głuchy i nie słyszy nawet słowa "ciasteczko". więc również nie usłyszy jak go wołam, czy jak jedzie samochód. A kaganiec też dla jego dobra... zje co znajdzie, a żołądek ma bardzo delikatny i zaraz biegunka, gorączka, wymioty... w jego wieku to poważne dolegliwości. Idziemy do mostu, potem do skrzyżowania i kawałek pod górkę szlakiem. Po pięciu krokach Semen staje i dalej nie idzie. Więc wracamy tą samą drogą. Pod mostem przystanek, może się napijesz piesku? Nie? to wracamy. Zalega na przygotowanym kocyku, a ja zabieram się za ogień i poranną kawę. Po kilku dniach nabierze takiej kondycji, że pójdzie z nami na pierogi do barku przy ostoi kumaka pijaka. Dzień upływa na koszeniu, rąbaniu i innych zwykłych czynnościach obozowych. Przymierzam się do poprawienia mostka, który prowadzi do kibelka. Chwieje się, ugina nadmiernie, wyraźnie grozi zawaleniem.
    Wykrakałem. Następnego dnia, rankiem, znaczy koło jedenastej, Tomek z synem przechodząc przez mostek nie dochowali należytej ostrożności, szaleńczo weszli na niego obaj, niosąc jeszcze duży wór z wodą. Mostek wrzasnął TRACH, i woda wróciła do wody, w towarzystwie Tomka i Michała. Stali w tej wodzie jeszcze z pół godziny, zanim z pola zbiegła się cała masa fotoreporterów i zrobiła reportaż. Masę reporterów reprezentowała Gosia i moja skromna osoba. Z tym, że Gosia fotografowała, a ja wypytywałem jak to się stało i czy nic sobie nie zrobili. Trzeba było się zabrać za budowę nowej kładki. Uzgodniwszy z Andrzejem wycinkę olch zabraliśmy się do pracy. Na to wszystko przyjechał Wojtek (cyferki). Obejrzał pole, stwierdził, że przyjedzie tu na biwak, pomógł przerzucić bal przez potok, koniecznie chciał mnie zabrać na wycieczkę i pojechał, ja nie. Trzeba będzie kiedyś nad Nim popracować. Stanowczo Jego czas nie pasuje do tempa czasu dusztyńskiego. Posiedzi z nami tydzień, to zwolni Mostek gotowy, stary pocięty na klocki, trzeba się wziąć za siekierę. Jakie piękne barwy miało to drewno. Zrobiłem kilka fotek, ale one nawet połowy barw nie oddają. Jak było piękne, tak fatalnie się paliło.
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  7. #37
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Bardzo miło się przy twojej opowieści wypoczywa, i jakoś tak czas zwalnia, i woda chlupocze...a kamień się znalazł?
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  8. #38
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Niestety, jak kamień w wodę.. ale w wodzie też go nie było. Pewien niepokój zasiali "miejscowi", którzy przyjechali z Woli Michowej szukać dużych, płaskich kamieni na stopnie do budowanego kościoła. Kamień w wyrytym diabełkiem w Świątyni? Przy okazji sprawdzę.
    Tymczasem zbliża się Dzień Świąteczny. I choć tort zamówiony, potencjalnych gości ubywa.Przemiłej Ani i Marcelowi z Podlesic kończy się urlop, Tomek, Gosia wraz z dziećmi muszą wcześniej wyjechać bo Michał ma zawody i musi się przygotować. Zostajemy na polu sami. Robię obchód, nie niepokojone pajączki odbudowały sieci. Słońce skrzy się w Osławie tysiącem brylantów. Jest cicho sennie. Następnego dnia jedziemy do Leska po słodkości. W końcu święto. Jeszcze dzwonię do Tosi - jest gdzieś na Śląsku, czy jeszcze dalej na jakimś spotkaniu. W Duszatynie zaczyna padać. Zaczynam wątpić czy ktoś tego dnia się pojawi na polu. Leje, ściana wody. Wstawiam na gaz czajnik. Wyglądam spod plandeki czy kto nie nadchodzi. Nadchodzi jeszcze gęstszy deszcz. Wyciągam wiśnióweczkę, tort wędruje na stolik. Składamy sobie życzenia kolejnych szczęśliwie przeżytych lat. Puk puk, to my!!! Niezawodny Bertrand z Renatką mimo niepogody dotarli z życzeniami i.. i pyszną nalewką, dzieło Renatki (Dziękuję już się wypiła). Spędziliśmy przemiły wieczór. Ci co mieli okazję poznać Renatkę i Bertranda wiedzą o czym mówię. O zmroku się żegnamy z przyjaciółmi i przenosimy się pod wiatę. Właśnie przyszło kilka osób z plecakami. Tradycji stało się zadość i zostali poczęstowani tortem. Trochę byli zaskoczeni, ale nie odmówili
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  9. #39
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Wszyscy wiedzą, że w Duszatynie
    Czas inaczej Osławą płynie
    Nic więc dziwnego, że każda rocznica
    Miast im postarzać, odmładza im lica.

    Taki tort może zaspokoić nawet takiego łasucha jak Piskal. Że też moje wyjazdy nie przypadają na ten czas!

  10. #40
    Botak Roku 2017 Awatar długi
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    2,381

    Domyślnie Odp: Czy ja mam pecha? Czyli o swawoli czasoprzestrzeni od lutego do Łupkowa

    Zmień Piskalu przyzwyczajenia, a będziesz oczekiwanym Gościem:)
    Po mokrej nocy dzień wstał. Nawet słońce też wstało, choć nieco spóźnione, jakieś tak jesienne. Staruszek na porannym spacerze zaszedł aż na skład drewna przy szlaku. Tam gdzie rośnie taka pokręcona jabłonka. W dusztyńskich sadach jabłka obrodziły. Tylko dla kogo? Kiedyś jeszcze Pani Leśniczyna, Pani Anna, zbierały na przetwory. Pani Leśniczyna mieszka w "mieście", Pani Anny już dawno nie ma z nami... jesienna pogoda nastraja nieco nostalgicznie. Przy szlaku ciekawostka: dwa konary starego jesionu połączył "mostek" z huby. Na polu tylko my i pajęczyny, babie lato. Pogoda straszy chmurami, więc przygotowuję zapasik drewna na ognisko. Jeden rozłupany kawałek pokazał śliczne wzorki. Przyroda jest zadziwiająca. Już prawie o zmroku znalazłem w lesie salamandrę. Lazła po lekko pochyłym pniu, wspinając się do góry. Oczywiście po chwili spadła. Nowe miejsce wyraźnie jej się podobało, bo po chwili znikła w dziurze pod korzeniem. Człek spadając z wysokości 10 długości swojego ciała nie wstał by. A ona myk i dalej dostojnie kroczyła po wilgotnej ziemi.
    I to właściwie wszystkie zdjęcia z tego lata. Z wieczornego ogniska nic nie wyszło. Rozpadało się na dobre. Dzień wstał, a właściwie spłynął z szumem Osławy. Dawno nie widziałem jej takiej wzburzonej. Do obiadu znacznie przybrała. Wieczorem już trzeba było bardzo głośno mówić, bo przez gruchot kamieni i szum wody niewiele było słychać. Ok 22 woda zaczęła podchodzić pod skarpę. Trzeba było się przenieść wyżej. Nie żeby coś nam groziło, ale zasnąć by nie dała. Człek napatrzył się w telewizji na Bogatynię i inne powodziowe nieszczęścia i wyobraźnia już podsuwała obraz płynącej z falami przyczepki. Sprawdziłem prognozę pogody. Opady ciągłe miejscami intensywne. Nie było sensu przenosić obozu mając w perspektywie dwa dni deszczu. Spakowałem graty jak leci do przyczepy i przed 23 opuszczałem Duszatyn. Po raz drugi w tym roku uciekałem przed wodą. Sopot przywitał mnie z otwartymi ramionami. Słońcem i jeszcze ciepłymi wieczorami. Mieszkam na skraju miasta, pod lasem i powroty nigdy nie są takim szokiem. W ogrodzie kwitnie rudbekia, przywieziona kiedyś z Krywego, jest pięknie.
    Do Łupkowa znów daleko
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Z Zagórza do Nowego Łupkowa
    Przez Anonymous w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 14-12-2009, 01:01
  2. Czy warto jechać do Wetliny, czyli....
    Przez Alusia w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 20
    Ostatni post / autor: 16-07-2007, 08:58
  3. Koniec lutego..
    Przez Czekan w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 26-03-2005, 12:24
  4. Czy tylko ja tak mam?
    Przez T.B. w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 22-07-2003, 15:42
  5. uwaga 2 warszawskie spotkanie 8 lutego
    Przez irek w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 07-02-2003, 19:43

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •