Szybko zapomnieliśmy o poniżających staraniach o zachodnie wizy. Kiedyś takie były np do Austrii. Masakra.
Teraz dostało się też Ukraińcom
Szybko zapomnieliśmy o poniżających staraniach o zachodnie wizy. Kiedyś takie były np do Austrii. Masakra.
Teraz dostało się też Ukraińcom
pozdrówka :-)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
A czy to ma znaczenie jaki podano powód? Jak koniecznie chcesz się przekonać to poczytaj nowiny24.
Czterech panów B.
Stopem też się da przebyć granicę w Krościenku, choć poranne widoki na trasie z Zagórza do Ustrzyk były zawsze miłym wprowadzeniem do kolejnej wschodniogalicyjskiej wycieczki.
Marcin
;-(((((((((((((
ej no Buba mówiłaś, żeby się pospieszyć, ale aż tak???
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Wspomnę tylko, że decyzja nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, można się jej było spodziewać już od dobrych paru lat. Nie ma co pozostaną teraz spacery po torach.
Marcin
Nie chciałam się wtrącać ale skoro nie odpowiada… – Schengen nie zabrania tworzenia przejść turystycznych na zewnętrznych granicach. Poszukajcie dobrze…wśród drzew…
Co do przejść granicznych – dla mnie są koniecznością do pokonania i już. A jeśli chodzi o folklor przejściowo – graniczny to kojarzy mi się to ze stadionem – można iść na stadion, żeby obejrzeć mecz a można iść, żeby przeżyć niesamowitą, klimatyczną i jedyną swoim rodzaju przygodę i zbratać się z pseudokibicami. Wyrywanie ławek, tłuczenie bejsbolem – ach co za przygoda, a jakie przyjaźnie można zawrzeć. Podobnie na przejściu. Kwestia wyboru i definicji przygody. Dla mnie przygoda kończy się tam gdzie słyszę, że ZAWSZE MUSI być dziko, klimatycznie i niesamowicie a wszyscy napotkani ludzie muszą się uśmiechać ze szczęścia do dziury w drodze oraz do starego kibelka. Dla mnie wtedy zaczyna się nieprawda, kicz, tandeta i skansen (a w skansenie "śmierdzi trupem"jak słusznie zauważy WojtekR).
Zaczynam się bać o Ukraińców– jak tam ciągle dziewczęta i chłopięta z plecakami będą im wmawiać, że są „klimatyczni” to w końcu przestaną być zwyczajni i normalni a na widok kogoś obcego będą rzucać się do szafy po soroczkę i ciągnąć krowę z obory za ogon.
Acha – odnośnie turystycznych przejść w Bieszczadach to podzielam pogląd większości – jeśli tylko dla MNIE to tak, jeśli również dla innych to nie
Krysia - a bo to jeden "przemytniczek" na tym świecie?![]()
W Polsce to chyba już ostatni...;-(((((
Jak ktoś jeszcze słyszał i innym tak klimatycznym pociągu to proszę niech się podzieli informacją
PS- na Ukrainie wcale nie jest dziko(ulubione słowo coponiektórych, ale cóż ono oznacza tego nikt z używających nie potrafi wyjaśnić). Jest jak najbardziej normalnie!Dużo bardziej normalnie niż w Eurokołchozie.
Ostatnio edytowane przez Krysia ; 04-11-2010 o 21:53
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
wszyscy?
a ktoś tak napisał???
Na pewno jest tam wiele więcej osób szczęśliwych i to jest fakt.
Żyją biednie, ale spokojnie. I chyba o to chodzi w życiu prawda?
No ale podaj definicję dzikiej może być i Ukrainy. Dzikie zwierzęta tam łażą po ulicach?no to u nas ich łazi więcej, nawet dziki w centrum Olsztyna.
Dzicy ludzie?no to ja tam się o własne bezpieczeństwo nie boję, a u nas boję się wyjść wieczorem do sklepu.
Co jeszcze może się kryć w definicji DZIKOŚCI?
Bo klimatyczność to ja Ci prosto wyjaśnię na zasadzie zapachu, to zapach pieczonego chleba, to zapach polnych kwiatów rozkołysanych ciszą, to...
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)