Wydaje mi się, że w tej dyskusji mylone są różne pojęcia, które nie są ze sobą tożsame:
- Unia Europejska,
- Europejski Obszar Gospodarczy,
- Schengen,
- przyjazna granica (czyli taka, którą można przekroczyć w 5 minut),
- wizy.

Otóż to nie jest tak, że albo Ukraina w EU, albo żelazna kurtyna jak dzisiaj.

Do Unii jako takiej mam bardzo wiele zastrzeżeń, wręcz jestem jej przeciwnikiem (chodzi mi o biurokrację i socjalizm). Ale jestem zwolennikiem Polski i Ukrainy w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Mówiąc w skrócie, to EOG, a nie UE, jest odpowiedzialna za to, że nie ma ceł, że można swobodnie pracować czy studiować w innym kraju. Unia tu nie ma nic do tego. UE to jest tylko taka moim zdaniem niepotrzebna biurokratyczna nadbudowa nad EOG. W EOG są oprócz krajów unijnych również Norwegia, Islandia i Liechtenstein i potrafię sobie wyobrazić, że Ukraina również znajdzie się w EOG, nie będąc w UE (EOG to integracja gospodarcza, a EU - polityczna).

Podobnie jest ze strefą Schengen. Można być w Unii i nie być w Schengen, jak Wielka Brytania czy Rumunia. Można być w Schengen, a nie być w UE, jak Norwegia, Szwajcaria czy Islandia. I również potrafię sobie wyobrazić Ukrainę w Schengen, ale poza Unią (wtedy polsko-ukraińskiej granicy nie będzie, ale Ukraina nie będzie otrzymywać unijnych dotacji ani płacić unijnej składki, nie będzie miała swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, komisarzy itp.). Myślę, że taki wariant za 10-15 lat będzie optymalny dla Niemców i Francuzów, w przeciwieństwie do przyjęcia Ukrainy do struktur politycznych UE.

Kolejna sprawa - wizy. Ktoś powiedział, że nie wyobraża sobie, że Rosjanie będą potrzebowali wiz, by wjechać na Krym czy do Donecka. Otóż nie będą potrzebowali, bo Unia chce znieść wizy dla Rosjan nawet wcześniej, niż dla Ukraińców. Więc jeżeli Ukraina znajdzie się w EU/Schengen, to do tego czasu Rosjanie już dawno będą mogli podróżować po całej Unii bez wiz.

Kolejna sprawa: przyjazna granica. Z faktu pozostawania danego kraju poza UE/Schengen wcale nie wynika, że mają być takie gigantyczne kolejki na granicach. Chorwacja jest poza Unią, powiedzcie kto był (ja nie byłem), czy przekraczanie granicy węgiersko-chorwackiej lub słoweńsko-chorwackiej również trwa kilka godzin i granicy nie wolno przechodzić pieszo? Wydaje mi się, że nie, ale chętnie się dowiem, jak to tam właściwie wygląda. Podobna sprawa: granica polsko-niemiecka przed wejściem Polski do UE. Czy ktoś z was pamięta, jak to wyglądało? Wydaje mi się, że również o wiele lepiej, niż na granicy polsko-ukraińskiej. Na pewno można było tę granicę polsko-niemiecką przekraczać pieszo, pamiętam że czytałem kiedyś reportaże, jak polskie dzieci chodzą codziennie na piechotę, same, ze Zgorzelca do podstawówki niemieckiej w Goerlitz. Więc jakoś się dało, i tego samego chciałbym na granicy polsko-ukraińskiej.

Polecam zapoznać się z materiałami na temat tego, co należałoby zmienić, by granica polsko-ukraińska była przyjazna:
http://porteuropa.eu/ponad-granice/granica-ukraiska