W handlu i owszem nie są przeszkodą,bo 50km, ale np. poznałam Ukraińca, który jeszcze nie tak dawno miał biznes-handelek, ale taki poważniejszy w stosunku do tych "mróweczek", że jechał busem pod Łódź, ładował towar i wracał, na legalu wszystko, płacił tu podatki (ile ich w cenie kupionego towaru jest to chyba wiemy) . Mały biznes, ale funkcjonował. Z chwilą wiz szengeńskich biznes upadł. On pewnie mając małą firmę by i takową wizę dostał, ale ponieważ miał i inne małe biznesiki to stwierdził, że nie będzie się poniżał i przekonywał nikogo, żeby mu dano wizę.
To naprawdę jest upokarzające. Jak ktoś się starał o wizę do USA to wie najlepiej...
A najbardziej mi wstyd było jak opowiadali jak ich znany pisarz poszedł po naszą wizę i musiał udowadniać, że jest pisarzem...
Jak z Bułhakowa normalnie. Nie wiedziałam, śmiać się czy płakać?


Odpowiedz z cytatem