Byłam w Kijowie byłam;-)
gdzie ja nie byłam;-)))))
Ot duże miasto, nie zauroczyło mnie ani na minutę.
Zauroczyć - to nie, ale podobało mi się, właśnie przez taką "wielkomiejskość", którą się na każdym kroku odczuwa.
Lwów jest "swój", czuje się tam u siebie, jak w Krakowie, Kijów to obce miasto, które trochę przytłacza, ale czuje się taką jakby to nazwać - "potęgę".