ja bym to zostawila ukraincom... niech rzadza sie sie u siebie jak chca.. nie uszczesliwiajmy ich na sile swoja pomoca, swoimi pomyslami i swoja jedyna wlasciwa wizja rzeczywistosci...
rozmawialam z roznymi ludzmi na ukrainie, z czescia nadal utrzymuje kontakt listowy czy mailowy- i wbrew pozorom wielu z nich jest szczesliwych- mimo ze jezdza stara łada, hoduja kury w komorce przy bloku, maja kibel na małysza i nie maja w miescie 5 galerii... ba! czasem wydawali mi sie bardziej radosni i beztroscy niz wielu moich polskich znajomych ktorzy wpadli jedynie w szalencze tempo zycia, wir obłąkańczej pracy, wydawania i kreowania sie na "ludzi sukcesu"...
niekoniecznie trzeba calemu swiatu wpajac ze jedyny wyznacznik szczescia to rowny chodnik, przystrzyzony do bólu żywoplot, remont mieszkania dwa razy w roku i weekendy w markecie...



Odpowiedz z cytatem