Cytat Zamieszczone przez vovk Zobacz posta
Jak najbardziej. Przejście jest dla wszystkich. Selmence są bardzo ciekawym i zarazem strasznym miejscem. To do 1946 roku była jedna wieś, która przez kaprys Stalina została przedzielona na pół granicą państwową. Rozdzielili rodziny. Dopiero po kilkunastu latach można było podchodzić do obu stron granicy i tak rozmawiać.
Ja nawiązując do wątku o Unii Europejskiej chciałam napisać, że takich miejsc jest w Europie więcej, w tym duże miasta, jak Cieszyn czy Zgorzelec.

I tak na prawdę rozdzielone przez lata, dopiero po wejściu do strefy Schengen mogą się integrować.
Byłam ostatnio w Cieszynie, tam jest mnóstwo wspólnych inicjatyw polsko-czeskich - wspólna ściezka przyrodnicza, wspólne festiwale kulturalne, a choćby i to, ze zwiedzajac polski Cieszyn mogę sobie na 1 godz. wpaść do herbaciarni po stronie czeskiej.

I ja cały czas chodząc po tym pięknym mieście, bo obu stronach Olzy się cieszę, że jest tak jak tak jest, bo doskonale pamiętam, kiedy 25 lat temu wracając z wyjazdu w Małą Fatrę zgubiłam "kartę przekroczenia granicy" (pamięta ktoś co to było ? - taka długa wąska kartka).
Byłam na moście - 30 m m od granicy polskiej, a tymczasem kazali mi jechać do konsulatu (najbliższy w Ostrawie).
Na szczęście po wykopaniu absolutnie wszystkiego, do dna plecaka karta się znalazła.
Razem zajęło to przeszło godzinę, a potem "za karę" celnicy trzepali całą naszą grupę wyjątkowo dokładnie, co zajęło kolejne 2 godz. i paru osobom zabrali świeżo kupione tenisówki ( u nas tenisówek w sklepach nie było), za co te osoby miały potem do mnie uzasadnione pretensje.

I jak tu nie być euroentuzjastką, skoro ma się w pamięci takie historie

B.