Przez Cieszyn przejeżdżam lub bywam w nim po stronie czeskiej przynajmniej raz w roku, a zwykle częściej od lat 33.
I nigdy nie było tak dobrze, jak od wejścia do strefy Schengen, po prostu widać, że miasto się integruje.
A powstało jako jeden organizm miejski w CK monarchii, tylko potem zostało podzielone (akurat nie przez Stalina, tylko przez Radę ambasadorów w Spa w roku 1920).
Pierwszy raz byłam w Wielkiej a potem Małej Fatrze w roku 1977.
Nie byłam na Słowacji tylko w roku 1982, bo wtedy granica była całkowicie zamknięta, ale zawsze samo przekraczanie granicy, obojętnie gdzie było dla mnie doświadczeniem bardzo nieprzyjemnym i upokarzającym (tym bardziej ze w latach 80 byłam dwa razy na zachodzie Europy i przekraczałam np. granicę francusko-szwajcarską lub francusko-włoską, więc widziałam jaka może być granica).
Koledzy być może pamiętają te cyrki z przymusem golenia się na Łysej Polanie (kiedy ktoś miał w paszporcie zdjęcie bez brody a w rzeczywistości miał brodę). Łysa Polana była z tego słynna.
Mamy różne doświadczenia życiowe i to wiele tłumaczy.
B.



Odpowiedz z cytatem