Nie przesadzajcie! Nikt nie każe nikomu tam bywać. Jeden z moich uczniów ( bieszczadzkich) opisał na kilku stronach największą frajdę wakacji pt. "Jadłem gyros"!Skoro nie korzystacie z tego przybytku w swoim mieście , to i w Sanoku nie trzeba zaglądać!