Wspomnienie siódme
Tragedia pod przełęczą
W dniu, w którym znany Bieszczadnik, Wojtek 1121, obchodził swoje 48 urodziny, Karol Gruszczyk również obchodził swoje urodziny. Wraz z grupą przyjaciół raczył się alkoholem w Chatce Puchatka. Po udanej libacji imprezowicze postanowili wrócić do Wetliny. Co ich skłoniło, żeby w takim stanie wracać przez całą połoninę, miast od razu zejść na dół do Przełęczy Wyżnej i na szosie szukać szczęścia niewiadomo. Dość, że w drodze nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Wiatr hulał wśród poskręcanej buczyny, a deszcz ze śniegiem tańczył makabryczny taniec. Pechowi imprezowicze gwałtownie się wyziębiali, widoczność spadła do kilku metrów a pechowcy miast zejść do Wetliny, pobłądzili i zaczęli schodzić w kierunku Suchych Rzek. Tak doszli do linii lasu. Dwóch opadło z sił i odmówiło dalszego marszu, przycupnęli pod drzewami czekali na cud. Inni zaczęli zbiegać w dół. Tak dobiegli do Ostoi. Zaalarmowany GOPR ruszył na pomoc. Zziębniętych znaleziono w tym samym miejscu, w którym się zatrzymali. Nie byli już przytomni, ale żyli. Jeden z nich, Karol Gruszczyk, będąc już na noszach dostał drgawek i po chwili zmarł. Drugiego z pechowców udało się bezpiecznie sprowadzić na dół.
Nie mogę zweryfikować prawdziwości tej opowieści, nie ma jednak powodu, aby zarzucać temu człowiekowi łeż . Jeśli ktoś zna więcej szczegółów tej tragedii, to bardzo proszę.
Cóż, Bieszczady to takie „kapuściane górki”, niskie i spokojne. Tymczasem brak ciepłych ubrań, które zawsze powinny znaleźć się w plecaku, a przede wszystkim brak rozsądku doprowadził do tragedii.
***
Kiedy tego dnia siedzieliśmy w domku nr 4 racząc się ukraińską, hm… kuchnią, usłyszeliśmy pukanie do drzwi. W drzwiach stał młody chłopak pytając się „o pana Piskala”. Okazało się, że odnalazł nas Capricornus, który wraz z grupą przyjaciół zajmował „mój’ domek nr 1. Zaprosiliśmy go częstując czym domek bogaty, wpraszając się równocześnie na przyszłą kolację do niego. Kolejny użytkownik naszego forum poznany osobiście. Niestety tym razem nie udało nam się wspólnie połazęgować, ale, jak to mówią, co się odwlecze to nie wystygnie.


Odpowiedz z cytatem