Wspomnienie ósme
Dobrze dobrze, panie bobrze
W dniu, w którym ja pakowałem plecak, bo wieczorem miałem ruszać, Wojtek 1121 i Stały Bywalec wybrali się na Tworylne. Wracając doszli do bobrowego rozlewiska niedaleko ruin dworu w Krywem. Tam skręciwszy w prawo wyrzuciło ich na łąki powyżej cerkwi , a potem na stokówkę. Dlatego we wtorek postanowiliśmy poszukać skrótu przez owe rozlewisko, tym razem od strony Krywego.
Tak więc dojechaliśmy aż do gospodarstwa państwa Majsterków pod pretekstem kupna słynnych kozich serów. Stamtąd poszliśmy pomedytować do ruin mostu, a potem ruszyliśmy wzdłuż Sanu wraz z jego leniwym biegiem. Szło się bardzo przyjemnie, pogoda ukazała swoje bardziej ludzkie oblicze. Wzdłuż Sanu szliśmy tak długo jak się jego brzegiem dało, potem wyrzuciło nas na górę w sympatyczny leszczynowy lasek, zaczęło się tak lubiane przeze mnie chaszczowanie. Tak doszliśmy do strumienia, który płynął 10 metrów pod naszymi nogami. Cóż było robić, należało jakoś pokonać tę przeszkodę, Wojtek, kiedy znalazł się po drugiej stronie wyciągnął kamerę, licząc na to, że Prezydent zwali się do strumienia z tej prawie pionowej ściany, ale ten za nic mając prawa sztuki filmowej nie zrobił Wojtkowi tej satysfakcji. Za to kiedy za strumieniem pokazały się pierwsze, bardzo zachwaszczone łąki, Prezydent stwierdził, że potok ten to Krywka, powyżej jest rozlewisko, a my jesteśmy już po drugiej stronie i, gdy pójdziemy teraz przez łąkę, dojdziemy do ścieżki, którą parę dni wcześniej szli. Tymczasem okazało się, że przez Krywe płyną dwa potoki i kiedy przeszliśmy przez łąkę doszliśmy dokładnie do ruin dworu poniżej którego było wspomniane rozlewisko. Dalej więc , z powrotem wzdłuż potoku, tym razem już Krywki, i tam dopiero było przejście, którego szukaliśmy.
Tak też znaleźliśmy się dokładnie w miejscu, w którym Wojtek z Kaziem poszli przez łąki. My też, ale teraz nie ścieżką, a zasadzie wyjeżdżoną w trawie przez samochód drogą, tylko niżej wzdłuż bobrowego rozlewiska. Nad nami górowała cerkiew, a my, miejscami po pas w trawach szukaliśmy jakiegoś przejścia przez potok. I tutaj z pomocą przyszła nam bobrowa inżynieria. Po moście zbudowanym przez bobry suchą nogą udało nam się przejść na drugą stronę. I znowu Prezydent zlekceważył święte prawa sztuki filmowej.
Byliśmy pod ruinami cerkwi w Krywem, zdawało by się, że wystarczy wejść na górę. Ale tutaj na drodze nam wyrosły krzaki tarniny, które trzeba było omijać szerokim łukiem.
Doszliśmy jednak do cerkwi, a tam.. porządek. Miejsce tak kiedyś zapuszczone, teraz ładnie wysprzątane, odchaszczowane, a w dodatku,( Reconie1, tutaj zwracam się do Ciebie!), powyciągano różne kamienie z różnych szpar, a po tym, co dla Ciebie przygotowałem nie został nawet ślad. Cóż, ktoś się ucieszył, niech mu będzie na zdrowie. Ale w maju zostawię Ci znowu, pewnie już w innym miejscu, umowa jest umową!
Za to w drodze do samochodu trafiliśmy na ślad miśki. Na pewno miśki, bo potem pan Majsterek opowiadał, że tej nocy ją widział.
Kupiliśmy te sery, jeden wędzony, drugi zwyczajny, w ilości nie do przejedzenia. Wieczorem zrobię sałatkę grecką. My tymczasem pogawędziwszy z panem Stanisławem, uwolniwszy się od jamnikopodobnych potworów pojechaliśmy do Zatwanicy na małe conieco.


Odpowiedz z cytatem